Przyznaj się – też czasem czujesz się jak w lesie, przeglądając oferty biur podróży pełne zagadkowych skrótów? BB, HB, AI – niby po angielsku, ale człowiek i tak ma mętlik w głowie! Nie martw się, nie jesteś w tym sam. Świat turystyki wypracował własny, hermetyczny język, który dla przeciętnego Kowalskiego może być równie zrozumiały co hieroglify. Czas to zmienić! Przygotowałem kompletny słowniczek turystyczny, który pomoże Ci poruszać się po dżungli turystycznych skrótów i terminów jak prawdziwy podróżniczy wyjadacz.
Skróty związane z wyżywieniem – czyli co będziesz jadł na wakacjach
Zacznijmy od czegoś, co interesuje każdego turystę – jedzenia! Czy wiesz, czym różni się HB od FB? A może zastanawiałeś się, co dokładnie kryje się pod tajemniczym skrótem AI? No to jedziemy z tematem:
BB (Bed & Breakfast) – najprostsza opcja, w cenie noclegu dostajesz tylko śniadanie. Resztę musisz ogarnąć na własną rękę. Idealne dla tych, którzy i tak planują włóczyć się cały dzień po okolicy i próbować lokalnych przysmaków.
HB (Half Board) – półpensja, czyli śniadanie i obiadokolacja. Całkiem niezły układ – rano napchasz brzuch do pełna, a wieczorem wrócisz na konkretny posiłek. W ciągu dnia możesz zwiedzać bez martwienia się o szukanie restauracji na kolację.
FB (Full Board) – pełne wyżywienie, trzy posiłki dziennie. Śniadanie, obiad i kolacja – wszystko w cenie. Haczykiem jest to, że musisz wracać do hotelu na każdy posiłek, co może być niewygodne, jeśli planujesz całodniowe wycieczki.
AI (All Inclusive) – święty Graal leniwych turystów! Wszystkie posiłki, przekąski i (co dla niektórych najważniejsze) lokalne napoje alkoholowe są w cenie. Nie musisz wyciągać portfela przez cały pobyt, chyba że zachce Ci się markowych trunków. Dla wielu to wymarzony sposób na spędzenie urlopu – leżysz plackiem na leżaku, a co jakiś czas tylko podnosisz łapę, by kelner dostarczył Ci kolejnego drinka z palemką.
OV (Optional Voucher) – rzadziej spotykany skrót, oznaczający bony na posiłki. Możesz je wykorzystać w hotelowej restauracji zgodnie z własnym widzimisię.
Czasem możesz też natknąć się na kombinacje, jak HB+ (półpensja plus), gdzie do standardowych posiłków dodają napoje lub inne bonusy. Zawsze warto dopytać, co dokładnie zawiera dany pakiet, żeby później nie było przykrych niespodzianek.
Zakwaterowanie bez tajemnic – gdzie będziesz składał zmęczoną głowę
Pokój to nie tylko pokój – w turystycznym żargonie skróty ujące zakwaterowanie mogą przyprawić o ból głowy. Oto najważniejsze z nich:
SGL/SNGL (Single) – pokój jednoosobowy. Zazwyczaj droższy w przeliczeniu na osobę niż opcje wieloosobowe. No bo wiadomo – koszty się rozkładają.
DBL/TWN (Double/Twin) – pokój dwuosobowy, ale różnica jest istotna. DBL to jedno duże łóżko dla pary, a TWN to dwa oddzielne łóżka. Zawsze warto to sprecyzować, bo może być niezręcznie, gdy pojedziesz z kumplem, a dostaniecie romantyczną sypialnię z wielkim łożem małżeńskim!
TPL (Triple) – pokój trzyosobowy. Często jest to po prostu pokój dwuosobowy z dostawką, więc nie licz na królewski komfort, jeśli jedziecie we trójkę.
APT (Apartment) – apartament, zwykle z aneksem kuchennym. Świetna opcja dla rodzin lub dłuższych pobytów, kiedy chcesz czasem sam coś upichcić.
STD (Standard) – podstawowy pokój hotelowy. Nic ekstra, ale powinien mieć wszystko, co niezbędne.
SV (Sea View) – widok na morze. Brzmi cudownie, ale bywa, że „widok na morze” oznacza, że jeśli wyjdziesz na balkon, staniesz na palcach i spojrzysz w prawo, to przez szparę między budynkami zobaczysz skrawek błękitu. Za to słono płacisz!
GV (Garden View) – widok na ogród. Zazwyczaj przyjemny i spokojny, choć wszystko zależy od jakości owego ogrodu.
PV (Pool View) – widok na basen. Fajnie, bo widzisz, czy są wolne leżaki, ale może być głośno, gdy przy basenie są animacje.
Skróty dla wczasowych spryciarzy
A teraz garść skrótów, które pomogą Ci czuć się pewniej podczas planowania wakacji i rozmawiania z agentami biur podróży:
PAX – liczba osób. Gdy agent pyta „Ile PAX?”, po prostu chce wiedzieć, ile osób jedzie. To nie jest pytanie o jakieś tajemnicze dokumenty!
FIT (Free Independent Traveler) – indywidualny turysta, czyli nie część zorganizowanej wycieczki. Jeśli lubisz podróżować na własną rękę, to jesteś klasycznym FIT.
B2B (Business to Business) – oferta dla firm i pośredników, nie dla klientów indywidualnych.
LCC (Low Cost Carrier) – tanie linie lotnicze. Wiadomo – tanio, ale bez fajerwerków i z dopłatami za wszystko, łącznie z oddychaniem na pokładzie (żartuję, ale kto wie, co jeszcze wymyślą).
MICE (Meetings, Incentives, Conferences, Events) – segment turystyki biznesowej. Jeśli firma funduje Ci wyjazd motywacyjny, to właśnie trafiłeś do kategorii MICE.
Transport i przeloty – czyli jak dotrzesz na miejsce
Skróty związane z transportem to kolejna warstwa tajemniczego języka turystycznego. Oto najważniejsze z nich:
RT (Round Trip) – podróż w dwie strony. Kupujesz bilet tam i z powrotem, co zwykle jest tańsze niż osobno.
OW (One Way) – bilet w jedną stronę. Przydatny, gdy planujemy dłuższy pobyt lub powrót z innego miejsca.
PNR (Passenger Name Record) – numer rezerwacji. To ten ciąg liter i cyfr, który dostajesz po zakupie biletu. Pilnuj go jak oka w głowie!
UTC (Universal Time Coordinated) – czas uniwersalny, używany w lotnictwie do uniknięcia zamieszania z różnymi strefami czasowymi.
ETA (Estimated Time of Arrival) – szacowany czas przybycia. Słowo kluczowe to „szacowany” – lotnictwo rządzi się swoimi prawami, więc bądź przygotowany na zmiany.
ETD (Estimated Time of Departure) – szacowany czas odlotu. Tak samo jak z ETA – traktuj to jako orientacyjną informację.
Warto też znać skróty dotyczące transferów z lotniska do hotelu:
PT (Private Transfer) – prywatny transfer, tylko dla Ciebie i Twoich towarzyszy podróży. Wygodnie, szybko, ale drożej.
GT (Group Transfer) – transfer grupowy. Tańszy, ale będziesz czekał na innych turystów i możliwe, że objedziesz pół wyspy, zanim dotrzesz do swojego hotelu.
Kiedy planować urlop? Turystyczne ABC pór roku
W ofertach biur podróży często pojawiają się skróty związane z sezonami turystycznymi. Te warto znać, bo mają ogromny wpływ na cenę i komfort wypoczynku:
HS (High Season) – wysoki sezon. Najlepszy czas na odwiedzenie danego miejsca pod względem pogody, ale też najdroższy i najbardziej zatłoczony. W Europie to zwykle lipiec-sierpień, a w egzotycznych kierunkach zależy od lokalnego klimatu.
LS (Low Season) – niski sezon. Mniej turystów, niższe ceny, ale pogoda może być mniej sprzyjająca. Czasami to jednak strzał w dziesiątkę – na przykład Grecja we wrześniu to raj, bo wciąż ciepło, a tłumy już odpłynęły.
MS (Mid Season)/SS (Shoulder Season) – sezon pośredni. Złoty środek między wysokim a niskim sezonem. Często najlepszy wybór dla tych, którzy chcą oszczędzić, ale nie rezygnować z dobrej pogody.
Kiedy cena nie jest wszystkim
Na koniec jeszcze kilka skrótów, które mogą się przydać, gdy szukasz czegoś więcej niż standardowej oferty:
ECO (Economic/Eco-friendly) – oferta ekonomiczna lub przyjazna środowisku. Może oznaczać zarówno tańszą opcję, jak i podejście proekologiczne.
LUX (Luxury) – oferta luksusowa. Przygotuj portfel, ale możesz też oczekiwać usług na najwyższym poziomie.
TL (Tour Leader) – pilot wycieczki, który będzie Wam towarzyszył podczas zorganizowanej podróży.
SPA – wbrew pozorom to też skrót, od łacińskiego „Sanus Per Aquam” (zdrowie przez wodę). Czyli wiesz już, czego się spodziewać – zabiegów upiększających i relaksujących.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o podstawowy słowniczek turystyczny! Teraz już żaden agent biura podróży nie zrobi Cię w konia używając niezrozumiałego żargonu. Co więcej, możesz zaszpanować znajomością tych wszystkich skrótów przed znajomymi, planując wspólny wyjazd.
Pamiętaj tylko, że czasem warto po prostu zapytać o dokładne znaczenie danego skrótu, zwłaszcza gdy rezerwujesz coś ważnego. W końcu lepiej dmuchać na zimne, niż później żałować, że zamiast pokoju z widokiem na morze dostaliśmy widok na klimatyzatory sąsiedniego budynku. Bo w turystyce, jak w życiu – diabeł tkwi w szczegółach!
