Greckie wyspy znów płoną. W ostatnich dniach uwaga mediów skupiła się przede wszystkim na Kos, gdzie szalejące pożary zmusiły do ewakuacji setki turystów i mieszkańców. Sytuacja jest dramatyczna – lokalne władze walczą nie tylko z ogniem, ale i z czasem. Czy ulubiony kierunek wakacyjny Polaków jest bezpieczny? Sprawdzamy aktualną sytuację i perspektywy na najbliższe dni.
Ogień nie odpuszcza – aktualna sytuacja pożarowa na Kos
Kiedy myślimy o greckich wyspach, przed oczami mamy lazurowe morze, białe domki i beztroskie wakacje. Niestety, rzeczywistość bywa brutalna. Od kilku dni grecka wyspa Kos zmaga się z potężnymi pożarami, które w błyskawicznym tempie rozprzestrzeniają się na kolejne obszary. Wszystko zaczęło się w miniony weekend, gdy pierwsze płomienie pojawiły się w okolicach miejscowości Kardamena na południu wyspy.
Obecnie sytuacja jest krytyczna przede wszystkim w południowo-zachodniej części Kos. Żywioł dotarł już do kilku wiosek, w tym Antimachia i Kefalos, gdzie mieszkańcy w panice opuszczali swoje domostwa. Jak donoszą lokalne media, ogień strawił już ponad 1500 hektarów lasów, gajów oliwnych i terenów rolniczych. Sytuacji nie ułatwiają panujące warunki atmosferyczne – temperatura przekraczająca 35 stopni Celsjusza i silny wiatr, który roznieca płomienie i utrudnia akcję gaśniczą.
– To istny koszmar – mówi Nikos, właściciel małej tawerny w Kefalos. – Mam tu swój biznes od ponad 20 lat i nigdy nie widziałem czegoś takiego. Ogień był tak blisko, że czułem jego żar na twarzy. Musieliśmy zostawić wszystko i uciekać – dodaje ze łzami w oczach.
Turyści w potrzasku – ewakuacja i odwołane loty
Kos to jedna z najpopularniejszych greckich wysp wśród turystów, w tym również Polaków. Według szacunków, w szczycie sezonu przebywa tu nawet kilkadziesiąt tysięcy przyjezdnych. Nic dziwnego, że informacje o pożarach wywołały panikę zarówno wśród turystów na miejscu, jak i tych, którzy dopiero planowali wylot.
W ciągu ostatnich 48 godzin z najbardziej zagrożonych obszarów ewakuowano ponad tysiąc osób – zarówno turystów, jak i lokalnych mieszkańców. Część z nich znalazła schronienie w hotelach w północnej części wyspy, inni zostali zakwaterowani w tymczasowych ośrodkach, takich jak szkoły czy hale sportowe. Na szczęście, jak dotąd nie odnotowano ofiar śmiertelnych ani poważnie rannych.
– Siedzieliśmy z mężem na plaży, gdy nagle zaczął wiać silny wiatr i zobaczyliśmy dym na horyzoncie – relacjonuje Anna, polska turystka, która przebywała w hotelu niedaleko Kardameny. – W ciągu godziny sytuacja zrobiła się dramatyczna. Obsługa hotelu poinformowała nas, że musimy się spakować i być gotowi do ewakuacji. Na szczęście udało nam się dostać do innego obiektu w Kos Town, ale strachu się najedliśmy co niemiara – przyznaje.
Sytuacja pożarowa wpłynęła również na ruch lotniczy. Kilka linii lotniczych, w tym Ryanair i Wizz Air, tymczasowo zawiesiło loty na Kos lub przekierowało je na sąsiednie wyspy. Międzynarodowy port lotniczy na Kos działa, ale z ograniczeniami – przede wszystkim ze względu na zadymienie, które utrudnia widoczność.
Co z polskimi turystami? Reakcja biur podróży
Sytuacja jest szczególnie stresująca dla polskich turystów i ich rodzin w kraju. Według informacji od największych biur podróży, na Kos przebywa obecnie około 1500-2000 Polaków. Touroperatorzy zapewniają, że są w stałym kontakcie z klientami i monitorują sytuację.
– Bezpieczeństwo naszych klientów jest absolutnym priorytetem – zapewnia Małgorzata Nowak, rzeczniczka jednego z największych biur podróży. – Na bieżąco analizujemy sytuację i jesteśmy w kontakcie zarówno z polską ambasadą w Grecji, jak i lokalnymi służbami. Część wycieczek została przełożona, a klientom przebywającym na wyspie oferujemy możliwość zmiany hotelu lub wcześniejszego powrotu do kraju – wyjaśnia.
Dla osób, które dopiero planują wyjazd na Kos, większość biur wprowadziła możliwość bezpłatnej zmiany kierunku lub terminu wyjazdu. To ważna informacja, bo – jak to mówią – lepiej dmuchać na zimne, niż później żałować pochopnej decyzji.
Walka z żywiołem – kto gasi pożary na Kos?
W walkę z pożarem zaangażowano potężne siły. Jak informują greckie władze, na Kos pracuje obecnie ponad 150 strażaków, wspieranych przez kilkadziesiąt wozów gaśniczych. Kluczową rolę odgrywają samoloty gaśnicze – zarówno te greckie, jak i sprowadzone w ramach pomocy z innych krajów europejskich, głównie z Włoch i Francji.
– Działamy na kilku frontach jednocześnie – tłumaczy Dimitris Kontogiannis, rzecznik greckiej straży pożarnej. – Priorytetem jest ochrona obszarów zamieszkanych i infrastruktury krytycznej, w tym elektrowni i stacji uzdatniania wody. Niestety, trudny teren i niesprzyjające warunki atmosferyczne nie ułatwiają zadania – dodaje.
W akcję gaśniczą zaangażowali się również lokalni mieszkańcy, którzy z prowizorycznym sprzętem próbują ratować swoje domy i gospodarstwa. To poruszający widok – starsi Grecy z wiadrami wody i łopatami, stający ramię w ramię przeciwko żywiołowi. Nie brakuje też turystów-wolontariuszy, którzy pomagają w dystrybucji wody i żywności dla potrzebujących.
Przyczyny i konsekwencje – dlaczego Grecja płonie?
Pożary w Grecji to niestety coraz częstsze zjawisko. Eksperci wskazują na kilka czynników, które przyczyniają się do ich powstawania i błyskawicznego rozprzestrzeniania. Przede wszystkim to zmiany klimatyczne – coraz wyższe temperatury i długotrwałe susze sprawiają, że roślinność jest wyschnięta i łatwopalna jak zapałka.
– To, co obserwujemy na Kos i innych greckich wyspach, to bezpośredni efekt ocieplenia klimatu – wyjaśnia dr Maria Papadopoulou, klimatolog z Uniwersytetu Ateńskiego. – Średnia temperatura w regionie wzrosła o blisko 2 stopnie Celsjusza w porównaniu z latami 80. XX wieku. To może wydawać się niewiele, ale dla ekosystemu to ogromna zmiana, która drastycznie zwiększa ryzyko pożarów – podkreśla.
Nie bez znaczenia jest również czynnik ludzki. Choć oficjalne przyczyny obecnych pożarów na Kos nie zostały jeszcze ustalone, greckie władze nie wykluczają podpalenia. To niestety częsty proceder, zwłaszcza w kontekście interesów deweloperskich – zgodnie z greckim prawem, tereny po pożarach łatwiej przekształcić pod zabudowę.
Konsekwencje pożarów będą dotkliwe i długofalowe. To nie tylko straty materialne i zniszczone ekosystemy, ale również mocno nadszarpnięta gospodarka turystyczna, która stanowi główne źródło dochodów większości wyspiarzy. Mówi się o stratach idących w dziesiątki milionów euro.
Co dalej? Prognozy i zalecenia dla turystów
Według najnowszych prognoz meteorologicznych, w najbliższych dniach na Kos utrzyma się upalna pogoda, ale – i to dobra wiadomość – spodziewane jest osłabienie wiatru. To może znacząco pomóc w opanowaniu sytuacji pożarowej. Greckie władze zapowiadają, że do końca tygodnia powinny opanować większość aktywnych ognisk pożaru.
Co to oznacza dla turystów? Jeśli planujecie wyjazd na Kos w najbliższym czasie, warto być na bieżąco z komunikatami biur podróży i śledzić ostrzeżenia MSZ. Na ten moment nie ma całkowitego zakazu podróży na wyspę, ale zaleca się ostrożność i unikanie południowo-zachodniej części Kos, gdzie sytuacja jest najgorsza.
Osobom już przebywającym na wyspie zaleca się stosowanie do wszelkich poleceń lokalnych władz i służb ratunkowych. Warto też mieć przy sobie dokumenty i najważniejsze rzeczy osobiste, na wypadek konieczności szybkiej ewakuacji.
– Nie ma co panikować, ale trzeba zachować czujność – radzi konsul RP w Atenach. – Sytuacja jest trudna, ale greckie służby mają doświadczenie w walce z pożarami i robią wszystko, co w ich mocy, by zapewnić bezpieczeństwo zarówno mieszkańcom, jak i turystom – zapewnia.
Miejmy nadzieję, że grecka perełka szybko pokona kryzys i znów będzie mogła cieszyć turystów swoim niezwykłym pięknem. Bo choć natura potrafi być niszczycielska, to ma też niesamowitą zdolność do odradzania się z popiołów. Dosłownie i w przenośni.
