Halloween na świecie – tradycje, które zaskakują

Halloween to jedno z tych świąt, które zawładnęło wyobraźnią ludzi na całym globie. Choć kojarzy się głównie z amerykańskimi dzieciakami biegającymi od domu do domu z okrzykiem „cukierek albo psikus!”, to prawda jest znacznie ciekawsza. Wyobraź sobie, że w tym samym czasie, gdy Amerykanie przebierają się za zombie, Meksykanie budują ołtarze dla zmarłych, a Japończycy urządzają imprezy w Disneylandzie. Zróżnicowanie tradycji halloweenowych to fascynująca podróż przez kulturowe smaczki z całego świata. Zapnij pasy, bo zabieram cię w podróż po halloweenowych zwyczajach, które mogą wywrócić twoje wyobrażenia do góry nogami!

Skąd w ogóle wzięło się Halloween?

Zanim wskoczymy w samolot i ruszymy w podróż po świecie, warto na chwilę cofnąć się w czasie. Bo widzisz, Halloween to nie jest jakiś tam wymysł amerykańskich marketingowców (choć oni też maczali w tym palce!). Korzenie tego święta sięgają celtyckiego Samhain, obchodzonego dobrych parę wieków temu w Irlandii i Szkocji.

Celtowie wierzyli, że 31 października granica między światem żywych i umarłych staje się cieńsza niż papier toaletowy w marnym hotelu. To właśnie wtedy duchy mogły swobodnie wędrować po ziemi. Żeby się przed nimi chronić, ludzie przebierali się w straszne kostiumy i palili ogniska. Z czasem tradycja wywędrowała za ocean wraz z irlandzkimi imigrantami i… no cóż, trochę się zmieniła po drodze.

A teraz łapmy za paszporty i sprawdźmy, jak to święto duszków i upiorów wygląda w różnych zakątkach naszego globalnego podwórka!

USA – tam, gdzie Halloween osiągnęło szczyt popularności

Stany Zjednoczone to miejsce, gdzie Halloween przybrało formę, którą większość z nas zna z filmów. Amerykanie nie bawią się w półśrodki – według szacunków wydają na to święto ponad 10 miliardów dolarów rocznie! Moja znajoma z Chicago opowiadała, że jej sąsiedzi zaczynają dekorować domy już w połowie września. Pajęczyny, dynie, szkielety – czego tam nie ma!

Centralnym punktem amerykańskiego Halloween jest oczywiście „trick-or-treating”, czyli znane nam „cukierek albo psikus”. Dzieciaki przebrane za potwory, superbohaterów czy postacie z bajek chodzą od drzwi do drzwi, zbierając słodycze. Dorośli? Ci z kolei szaleją na przebieranych imprezach i konkursach na najlepszy kostium. Uwierz mi, kreatywność niektórych Amerykanów w wymyślaniu przebrań potrafi zwalić z nóg – od chodzących memów internetowych po skomplikowane konstrukcje z elektroniką!

Co jeszcze? Wycinanie dyń to prawdziwa sztuka! Jack-o’-lantern, czyli wydrążona dynia z wyciętą straszną twarzą i świeczką w środku, to symbol, bez którego Halloween nie byłoby sobą. Amerykanie organizują nawet konkursy na najlepsze rzeźby w dyniach – i nie są to byle jakie dzieła, a prawdziwe dyniowe arcydzieła!

Meksyk i Día de los Muertos – kolorowe święto zmarłych

Przekraczamy granicę i lądujemy w Meksyku, gdzie Halloween miesza się z lokalną tradycją Día de los Muertos, czyli Dniem Zmarłych. I tu zaskoczenie – zamiast straszyć i uciekać przed duchami, Meksykanie… zapraszają je do siebie!

Día de los Muertos to trzydniowe święto (od 31 października do 2 listopada), podczas którego rodziny wspominają bliskich zmarłych, ale bez smutku i żałoby. Wręcz przeciwnie – atmosfera przypomina huczne przyjęcie! Meksykanie wierzą, że dusze zmarłych wracają w te dni na ziemię, by spędzić czas z rodziną.

Byłem kiedyś w Oaxaca podczas tego święta i powiem ci, że to widok, którego nie da się zapomnieć. Ulice pełne kolorowych dekoracji, ludzi z twarzami pomalowanymi jak słynna Catrina (elegancki szkielet w kapeluszu), a wszędzie te niesamowite ołtarze „ofrendas”. Rodziny ustawiają je w domach i na cmentarzach, umieszczając na nich zdjęcia zmarłych, ich ulubione potrawy, napoje (często tequilę!), kwiaty nagietka i wycinane z papieru ozdoby.

A jedzenie? Meksykanie pieką „pan de muerto” – słodki chleb w kształcie kości, oraz robią „calaveras de azúcar” – cukrowe czaszki z kolorowymi wzorami. Wszystko to nie po to, by straszyć, ale by świętować życie i pamiętać o tych, którzy odeszli. Prawdziwa fiesta, tylko z duchami w roli gości honorowych!

Irlandia i Szkocja – powrót do źródeł

Skoro już wiemy, że Halloween ma celtyckie korzenie, to jak wygląda dziś w miejscach, skąd się wywodzi? W Irlandii i Szkocji ludzie wracają do tradycji, choć oczywiście z nowoczesnym twistem.

Irlandczycy wciąż obchodzą Samhain, organizując festiwale z paradami, tańcami i pokazami fajerwerków. Zamiast dyń, tradycyjnie wydrążali rzepy (spróbuj to sobie wyobrazić – dłubanie w twardej rzepie musiało być prawdziwą męczarnią!). Na szczęście dynie przyjęły się i tam, ku uciesze wszystkich, którzy mają do czynienia z nożem i warzywami.

Ciekawostką jest tradycyjna irlandzka kolacja w Halloween, podczas której podaje się „colcannon” – purée ziemniaczane z kapustą lub jarmużem. W niektórych domach wciąż praktykuje się wkładanie do potrawy monet owiniętych w papier, pierścionków czy naparstek. Znalezienie takiej niespodzianki miało przepowiadać przyszłość – moneta zwiastowała bogactwo, pierścionek ślub w nadchodzącym roku, a naparstek… cóż, życie w staropanieństwie!

Szkoci z kolei kultywują tradycję „guising” – dzieci przebierają się i chodzą po domach, ale muszą „zapracować” na słodycze, recytując wierszyk, śpiewając piosenkę lub opowiadając żart. Żadnego „cukierek albo psikus” – tutaj trzeba pokazać talent!

Japonia – Halloween po azjatycku

Japonia to kraj, który naprawdę wie, jak adoptować zachodnie tradycje i nadać im własny, często mocno przekręcony charakter. Halloween nie jest wyjątkiem – Japończycy wzięli to święto, spojrzeli na nie i pomyśleli: „OK, zostawiamy przebrania i imprezy, resztę możemy olać”.

W przeciwieństwie do Zachodu, w Japonii Halloween to przede wszystkim zabawa dla młodzieży i dorosłych. Dzielnica Shibuya w Tokio zamienia się 31 października w jeden wielki festiwal kostiumów, gdzie tysiące ludzi wylewa się na ulice w najbardziej szalonych przebraniach, jakie możesz sobie wyobrazić. Japończycy słyną z dopracowanych do perfekcji kostiumów – od postaci z anime po najbardziej pokręcone kreacje, które trudno nawet ać!

Co ciekawe, „trick-or-treating” praktycznie nie istnieje. Za to parki rozrywki, jak Tokyo Disneyland czy Universal Studios Japan, organizują specjalne, halloweenowe imprezy przez cały październik. Japońskie kawiarnie i restauracje prześcigają się w tworzeniu upiornego, tematycznego jedzenia – czarne burgery, napoje wyglądające jak krew czy desery w kształcie oczu. Mój kumpel, który mieszka w Osace, mówi, że te słodycze są tak ładne, że aż szkoda je jeść!

Pozostałe zakątki świata – Halloween po swojemu

Nie sposób ać wszystkich wariantów halloweenowych tradycji, ale rzućmy okiem na kilka szczególnie ciekawych:

W Chinach halloweenopodobne święto to „Teng Chieh” – Święto Głodnych Duchów. Chińczycy zapalają lampiony, by prowadzić dusze do ich dawnych domów i zostawiają jedzenie oraz napoje, by duchy nie były… no cóż, głodne!

Filipiny mają „Pangangaluluwa”, gdzie dzieci chodzą od domu do domu, śpiewając pieśni w zamian za modlitwę za dusze w czyśćcu. Brzmi znajomo, prawda?

W Rumunii tradycja związana jest z postacią Drakuli. W zamku Bran (rzekomo należącym kiedyś do Włada Palownika, inspiracji dla postaci Drakuli) organizowane są specjalne nocne wycieczki i imprezy halloweenowe. Nic dziwnego – Transylwania to marketingowa żyła złota, jeśli chodzi o wszystko, co wampiryczne!

Na Filipinach ludzie wracają do rodzinnych miast, by sprzątać i dekorować groby bliskich, zapalić świece i spędzić nawet całą noc na cmentarzu, jedząc, pijąc i wspominając zmarłych. Brzmi jak ponura impreza? Nic bardziej mylnego – atmosfera jest radosna, a cmentarze zamieniają się w tętniące życiem miejsca spotkań!

Halloween w Polsce – nowa tradycja czy zachodnia moda?

A jak to wygląda na naszym podwórku? Halloween w Polsce wciąż wzbudza mieszane uczucia. Z jednej strony, imprezy halloweenowe, zwłaszcza w klubach i szkołach językowych, stały się popularne. Sklepy zalewają nas dyniami i nietoperzami już od września.

Z drugiej strony, wielu Polaków uważa Halloween za obcą tradycję, która niepotrzebnie wypiera nasze rodzime Zaduszki i Wszystkich Świętych. Jest w tym sporo racji – nasze tradycyjne święta zmarłych mają zupełnie inny, bardziej refleksyjny charakter.

Choć „cukierek albo psikus” pojawia się w niektórych osiedlach, to wciąż jest to raczej wyjątek niż reguła. Ale hej, jeśli ktoś chce się przebierać i bawić – czemu nie? Zawsze to jakaś alternatywa dla ponurej, listopadowej szarugi!

Co wynieść z tej podróży po halloweenowym świecie?

Objechaliśmy kawał świata i co widać? Halloween, podobnie jak wiele innych świąt, jest jak kameleon – dostosowuje się do lokalnej kultury, mieszając się z istniejącymi tradycjami. W jednych miejscach to zabawa i przebieranki, w innych – czas zadumy i pamięci o zmarłych.

Czy jest w tym coś złego? Moim zdaniem nie. Kultury zawsze się przenikały i zapożyczały od siebie nawzajem elementy, które im odpowiadały. To fascynujące obserwować, jak jedno święto może przybierać tak różne formy.

A ty? Jak obchodzisz Halloween? Wolisz amerykańskie przebieranki, meksykańskie kolorowe czaszki, a może tradycyjne polskie zaduszki? Niezależnie od wyboru, pamiętaj – u podstaw tych wszystkich tradycji leży ta sama ludzka potrzeba: oswojenia śmierci i celebrowania życia. A to chyba coś, co łączy nas wszystkich, niezależnie od szerokości geograficznej.

Inne artykuły

Aparaty słuchowe zimą – jak chronić je przed mrozem i wilgocią

Artykuł sponsorowany Zima to trudny czas dla aparatów słuchowych. Mróz,...

Dlaczego zaciskasz pięści przez sen? Twoje ciało próbuje ci coś powiedzieć

Wiesz, to dziwne uczucie, prawda? Budzisz się rano, przeciągasz...

Popularne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Najczęściej Wyszukiwanych Lokalnych Przedsiębiorstwach

W dzisiejszych czasach polscy konsumenci aktywnie poszukują różnorodnych usług...

Odkrywając Lokalne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Różnorodnych Usługach

W Polsce funkcjonuje wiele interesujących lokalnych biznesów, które oferują...