Śnieżny raj dla narciarzy – austriackie Alpy, które musisz odwiedzić

Austria to prawdziwa mekka narciarzy – nie bez powodu tysiące Polaków co roku pakuje narty do bagażnika i rusza na południe. Alpejskie krajobrazy, perfekcyjnie przygotowane trasy, tradycyjne schroniska z aromatycznym glühweinem i niezapomniana atmosfera après-ski… Brzmi jak narciarski raj? Bo tak właśnie jest! Mając do wyboru dziesiątki kurortów, trudno jednak zdecydować, gdzie konkretnie wbić kijki w śnieg. Przygotowałem więc zestawienie najlepszych miejsc, które warto odwiedzić podczas narciarskiej przygody w austriackich Alpach.

Tyrol – serce austriackiego narciarstwa

Tyrol to absolutna klasyka, jeśli chodzi o narty w Austrii. Ten region po prostu ma wszystko – ośrodki na każdą kieszeń, trasy dla każdego poziomu zaawansowania i atmosferę, której nie da się zapomnieć. Kiedy pierwszy raz wjechałem kolejką w Tyrolu, zrozumiałem, dlaczego ludzie uzależniają się od tego miejsca. Te widoki po prostu zapierają dech w piersiach!

Ischgl – imprezowa stolica Alp

Ischgl to miejsce, które ma dwie twarze – za dnia raj dla narciarzy, wieczorem imprezowy kocioł. Z ponad 230 km tras narciarskich to jeden z największych ośrodków w Austrii. Co ciekawe, można stąd przedostać się na nartach do szwajcarskiego Samnaun – i wcale nie trzeba mieć przy sobie paszportu! Pamiętam, jak zjechałem pierwszy raz do Szwajcarii, myśląc sobie: „No, to teraz mogę się pochwalić, że jeździłem w dwóch krajach jednego dnia”.

Ischgl ma jednak też swoją cenę – dosłownie. To jeden z droższych kurortów w Austrii, co widać zarówno po karnecie (który potrafi ugryźć po kieszeni), jak i po cenach w lokalnych knajpkach. Ale jakość tras, nowoczesne wyciągi i legendarny apres-ski to rekompensują. Legendarne koncerty „Top of the Mountain” na zakończenie sezonu przyciągają gwiazdy światowego formatu – Elton John, Robbie Williams czy Katy Perry to tylko kilku artystów, którzy tu występowali.

Sölden – dla fanów adrenaliny i „Jamesa Bonda”

Sölden to kolejna tyroleńska perła, która zyskała ogromną popularność po tym, jak zagrała w filmie o Jamesie Bondzie „Spectre”. Restauracja Ice Q, która w filmie była kliniką Hoffler, stała się prawdziwą atrakcją turystyczną. Ale nie tylko dlatego warto odwiedzić Sölden – ośrodek oferuje aż trzy lodowce (Rettenbach, Tiefenbach oraz Gaislachkogl), co praktycznie gwarantuje śnieg od października do maja.

Co mnie najbardziej urzekło w Sölden? Trasy BIG3, które pozwalają w jeden dzień zdobyć trzy trzytysięczniki! To nie lada gratka dla tych, którzy lubią sobie stawiać wyzwania. Po całym dniu szusowania można odpocząć w kompleksie term Aqua Dome w pobliskim Längenfeld – te baseny na świeżym powietrzu z widokiem na góry to prawdziwy balsam dla obolałych mięśni.

Kitzbühel – legendarny „Kitz”

Któż nie słyszał o słynnej trasie Streif w Kitzbühel? To jedna z najbardziej wymagających tras narciarskich świata, na której co roku odbywają się zawody Hahnenkamm. Choć większość z nas nie odważy się zjechać po niej całej (i słusznie!), to warto odwiedzić ten ośrodek choćby po to, by zobaczyć „na żywo” miejsce, które jest legendą narciarstwa.

Kitzbühel to jednak nie tylko ekstremalne zjazdy. Ośrodek oferuje ponad 170 km tras, głównie czerwonych i niebieskich, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Samo miasteczko to prawdziwa perełka – kolorowe kamienice, ekskluzywne butiki i restauracje ze śliwką w ustach przyciągają nawet tych, którzy z nartami są na bakier. Nie bez powodu mówi się, że Kitz to „Monte Carlo Alp” – spotkacie tu zarówno celebrytów, jak i najbogatszych ludzi świata.

Salzburger Land – w krainie Mozarta na nartach

Region Salzburger Land to świetna alternatywa dla zatłoczonego czasem Tyrolu. Ośrodki są tu zazwyczaj nieco tańsze, ale wcale nie ustępują jakością. Największym atutem jest bliskość Salzburga – można połączyć narty z zwiedzaniem jednego z najpiękniejszych miast Austrii.

Saalbach-Hinterglemm-Leogang-Fieberbrunn – co za nazwa!

Ostatnio połączono kilka ośrodków w jeden gigantyczny region narciarski, którego nazwy nie sposób zapamiętać, a co dopiero wymówić po kilku piwach! Na szczęście wystarczy powiedzieć „Skicircus Saalbach” i każdy będzie wiedział, o co chodzi. A chodzi o ponad 270 km tras i jeden z największych obszarów narciarskich w Austrii.

Co jest najfajniejsze w Skicircus? Moim zdaniem możliwość „narciarskiej włóczęgi” – można jeździć cały dzień, przemieszczając się między różnymi dolinami i nie wracając dwa razy tą samą trasą. Polecam szczególnie tak zwane „rondy” – wyznaczone trasy okrężne, które prowadzą przez cały region. Najsłynniejsze z nich to „Skicircus Challenge” – 65 km tras do pokonania w ciągu jednego dnia. Moje nogi do tej pory pamiętają ten wyczyn!

Zell am See-Kaprun – narty z widokiem na jezioro

Zell am See to kolejny klasyk, który przyciąga przede wszystkim niesamowitymi widokami – z jednej strony lodowiec Kitzsteinhorn (gdzie można jeździć praktycznie cały rok), z drugiej zamarzniętą taflę jeziora Zeller See. Ten kontrast robi niesamowite wrażenie!

Region oferuje ponad 130 km tras, głównie łatwych i średnio trudnych, więc sprawdzi się idealnie dla rodzin z dziećmi i średnio zaawansowanych narciarzy. Po nartach można wybrać się na spacer zabytkową starówką Zell am See lub zrelaksować się w termach Tauern SPA. A jeśli macie szczęście trafić na odpowiednią pogodę, koniecznie zróbcie sobie przejażdżkę pociągiem panoramicznym Pinzgauer Lokalbahn – widoki są obłędne!

Vorarlberg – narty na zachodnim krańcu Austrii

Vorarlberg to najbardziej wysunięty na zachód region Austrii, graniczący ze Szwajcarią, Liechtensteinem i Niemcami. Dla Polaków to kawał drogi, dlatego mniej naszych rodaków tu trafia. A szkoda, bo ośrodki narciarskie w tym regionie należą do najlepszych w całym kraju!

Lech-Zürs – tam, gdzie jeżdżą królowie

Lech i sąsiedni Zürs to jedne z najbardziej ekskluzywnych kurortów w całych Alpach. To tutaj na narty przyjeżdżają członkowie rodzin królewskich, w tym holenderska rodzina królewska. Nie oznacza to jednak, że zwykli śmiertelnicy nie mają tu czego szukać!

Region oferuje ponad 300 km tras (po połączeniu z St. Anton w ramach Ski Arlberg), a także słynny „Biały Pierścień” (Der Weiße Ring) – trasę okrężną o długości 22 km, na której co roku odbywają się zawody. Sam przejazd zajmuje około 5-6 godzin, z przerwami na podziwianie widoków i konieczne posiłki w schroniskach.

Co wyróżnia Lech-Zürs oprócz snobistycznej atmosfery? Przede wszystkim gwarancja śniegu (średnio 8 metrów opadów rocznie!) oraz fantastyczne możliwości dla freeridowców. Lech regularnie znajduje się w czołówce rankingów najlepszych miejsc do jazdy poza trasami.

Dla początkujących i rodzin z dziećmi – gdzie jechać?

Nie każdy jest od razu Justyna Kowalczyk czy Adam Małysz (wiem, że to skoczek, ale rozumiecie, o co mi chodzi!). Dla początkujących narciarzy i rodzin idealne będą nieco mniejsze ośrodki, gdzie ceny są niższe, a atmosfera bardziej przyjazna.

Serfaus-Fiss-Ladis – raj dla rodzin

Ten region w Tyrolu regularnie zdobywa nagrody jako najbardziej przyjazny rodzinom ośrodek narciarski w Alpach. Wszystko jest tu dostosowane do potrzeb najmłodszych – liczne szkółki narciarskie, specjalne trasy dla dzieci, parki rozrywki na śniegu, a nawet podziemne metro, które ułatwia przemieszczanie się po Serfaus!

Dorosli także nie będą się nudzić – region oferuje ponad 200 km tras o różnym poziomie trudności. Wieczorem można wybrać się do jednej z licznych restauracji oferujących tradycyjne tyrolskie specjały – polecam szczególnie kaiserschmarrn, czyli puszysty omlet z konfiturą, idealny na deser po dniu szusowania.

Alpbach – najpiękniejsza wioska Austrii

Jeśli zależy Wam nie tylko na narciarstwie, ale także na klimacie, koniecznie odwiedźcie Alpbach. Ta niewielka miejscowość została uznana za najpiękniejszą wioskę Austrii, a wszystko dzięki tradycyjnej architekturze i przepisom, które nakazują budować nowe domy w stylu tyrolskim.

Region narciarski Ski Juwel Alpbachtal Wildschönau oferuje ponad 100 km tras, głównie łatwych i średnio trudnych. Jest tu znacznie mniej tłoczno niż w największych kurortach, ceny są bardziej przystępne, a atmosfera bardziej kameralna. Idealne miejsce, żeby nauczyć się jeździć lub po prostu odpocząć od zgiełku dużych ośrodków.

Na koniec: praktyczne wskazówki

Planując wyjazd na narty do Austrii, warto pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze, sezon narciarski w większości ośrodków trwa od grudnia do kwietnia, ale na lodowcach można jeździć nawet od października do maja. Po drugie, ceny karnetów potrafią być koszmarem dla portfela – w topowych ośrodkach zapłacicie nawet 60-70 euro za dzień jazdy. Warto szukać ofert typu „ski pass included” w hotelach lub pakietów na dłuższe pobyty.

Co do dojazdu – z Polski najwygodniej jechać samochodem (choć to kawał drogi, około 8-10 godzin z południowej Polski) lub dolecieć do Wiednia, Salzburga czy Innsbrucka, a stamtąd wynająć auto lub skorzystać z transportu publicznego. A jakie są ceny na miejscu? Cóż, Austria nie należy do najtańszych krajów, ale zawsze można znaleźć coś na swoją kieszeń. Zamiast restauracji przy stoku warto zabrać kanapkę z hotelu albo zjeść obiad w mniej popularnych miejscach, z dala od głównych tras.

Niezależnie od tego, który ośrodek wybierzecie, austriackie Alpy z pewnością dostarczą Wam niezapomnianych wrażeń. Bo nie ma to jak śmigać na nartach, podziwiać alpejskie widoki i kończyć dzień przy kuflu lokalnego piwa. Tego nie da się opisać – to trzeba po prostu przeżyć!

Inne artykuły

Aparaty słuchowe zimą – jak chronić je przed mrozem i wilgocią

Artykuł sponsorowany Zima to trudny czas dla aparatów słuchowych. Mróz,...

Dlaczego zaciskasz pięści przez sen? Twoje ciało próbuje ci coś powiedzieć

Wiesz, to dziwne uczucie, prawda? Budzisz się rano, przeciągasz...

Popularne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Najczęściej Wyszukiwanych Lokalnych Przedsiębiorstwach

W dzisiejszych czasach polscy konsumenci aktywnie poszukują różnorodnych usług...

Odkrywając Lokalne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Różnorodnych Usługach

W Polsce funkcjonuje wiele interesujących lokalnych biznesów, które oferują...