Wyobraź sobie gigantyczną figurę z rozpostartymi ramionami, górującą nad zatłoczonym miastem i zatoką Guanabara. Posąg Chrystusa Zbawiciela w Rio to nie tylko spektakularna atrakcja turystyczna, ale prawdziwy symbol Brazylii, a może nawet całej Ameryki Południowej. Mówię wam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłem go na własne oczy, naprawdę złapałem się na tym, że wstrzymuję oddech. Bo jak tu oddychać normalnie, gdy patrzy się na coś tak monumentalnego?
Jak powstał „Cristo Redentor” – historia monumentu, który miał nie powstać
Historia posągu zaczyna się dość nietypowo – od strachu. Tak, dobrze czytacie! Po oddzieleniu Kościoła od państwa w 1889 roku, brazylijscy katolicy bali się rosnącej laicyzacji społeczeństwa. Pomysł na budowę religijnego monumentu pojawił się już w 1920 roku jako sposób na zaznaczenie katolickiej tożsamości Brazylii. I choć może trudno w to uwierzyć, początkowo rozważano postawienie figury Chrystusa z globem w dłoni i krzyżem w drugiej ręce. Na szczęście zwyciężyła koncepcja z rozpostartymi ramionami, która zdecydowanie lepiej oddaje ducha otwartości i gościnności Brazylijczyków.
Projekt powierzono brazylijskiemu inżynierowi Hektorowi da Silva Costa, ale to francuski rzeźbiarz polskiego pochodzenia, Paul Landowski, stworzył konkretny model. Co ciekawe, prace nad posągiem trwały aż 9 lat – od 1922 do 1931 roku. Budowa kosztowała wtedy równowartość 250 tysięcy dolarów, co na tamte czasy było niebotyczną sumą. Ale dajcie spokój, czy możemy dziś wyobrazić sobie Rio bez „Cristo Redentor”?
Kolos na Corcovado – imponujące liczby i fakty
Kiedy stoisz u stóp posągu, pierwsze co przychodzi do głowy to „kurczę, ale on jest wielki!”. I faktycznie – figura Chrystusa ma 30 metrów wysokości (wraz z 8-metrowym cokołem), a rozpiętość ramion sięga 28 metrów. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to tak, spokojnie można by zaparkować spory autobus między jego dłońmi!
Posąg waży około 1145 ton i jest wykonany z żelbetonu pokrytego mozaiką z kamienia steatytowego. Ten materiał nie jest przypadkowy – steatyt jest odporny na erozję i ekstremalne warunki pogodowe, co jest kluczowe, biorąc pod uwagę lokalizację monumentu. Chrystus stoi na szczycie góry Corcovado, na wysokości 710 metrów n.p.m., gdzie regularnie jest narażony na silne wiatry, ulewne deszcze i uderzenia piorunów. Apropo piorunów – w 2014 roku podczas potężnej burzy piorun uszkodził jeden z palców posągu. Wielu miejscowych żartowało wtedy, że „nawet Bóg nie oszczędza swojego Syna”.
Jak się tam dostać? Nie tylko dla wytrwałych!
Do posągu można dotrzeć na kilka sposobów, choć zdecydowanie najpopularniejszą opcją jest przejazd kolejką zębatą Trem do Corcovado. Ta historyczna kolejka działa od 1884 roku i sama w sobie jest atrakcją turystyczną. Przejazd przez las deszczowy Tijuca to prawdziwa frajda dla oka. Można też wjechać tam taksówką lub vanem, ale szczerze mówiąc, kolejka daje zdecydowanie więcej frajdy.
Dla twardzieli i miłośników aktywnego zwiedzania jest też opcja pieszej wędrówki. Szlak ma około 2,5 km długości i prowadzi przez Park Narodowy Tijuca. Jak dla mnie – pot spływający po plecach podczas wspinaczki w brazylijskim upale to zdecydowanie nie jest definicja udanego urlopu, ale znam ludzi, którzy przysięgają, że to najlepszy sposób dotarcia na szczyt. Jak to mówią – dla każdego coś miłego!
Chrystus jako symbol – więcej niż religijna figura
Byłoby ogromnym nieporozumieniem redukować znaczenie posągu Chrystusa jedynie do wymiaru religijnego. Choć oczywiście jest on ważnym obiektem sakralnym dla brazylijskich katolików (a Brazylia ma największą katolicką populację na świecie!), to jego znaczenie wykracza daleko poza religię.
„Cristo Redentor” stał się synonimem Rio i całej Brazylii. Znajdziecie go na niezliczonych magnesach, koszulkach, kubkach i innych pamiątkach. Jest jak Wieża Eiffla dla Paryża czy Statua Wolności dla Nowego Jorku – po prostu nie da się myśleć o tym mieście bez przywołania jego obrazu. Nie bez powodu w 2007 roku posąg został oficjalnie uznany za jeden z siedmiu nowych cudów świata.
Co ciekawe, mimo swojego religijnego charakteru, monument stał się uniwersalnym symbolem pokoju i otwartości. Te rozpostarte ramiona zdają się mówić „witajcie wszyscy”, bez względu na wiarę czy pochodzenie. Brazylijczycy są z niego dumni i często mówią, że Chrystus „obejmuje całe Rio”. A biorąc pod uwagę kontrasty tego miasta – od luksusowych dzielnic po favele – taki symbol jedności naprawdę się tam przydaje.
Ciekawostki, o których mało kto wie
Mało kto zdaje sobie sprawę, że wewnątrz posągu znajduje się kaplica. Została ona poświęcona patronce Brazylii – Nossa Senhora Aparecida. Nie jest ona otwarta dla zwykłych turystów, ale czasami odbywają się tam specjalne ceremonie i nabożeństwa.
Inną mało znaną ciekawostką jest fakt, że posąg regularnie przechodzi renowacje i „liftingi”. Ostatni duży remont miał miejsce w 2010 roku i kosztował około 4 miliony dolarów. Podczas prac czyszczących odkryto, że wandale zniszczyli niektóre fragmenty mozaiki, a nawet nabazgrali graffiti na głowie i rękach Chrystusa. Trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby wspinać się tam i bazgrać po zabytkowym posągu!
Zabawny jest też fakt, że w 2008 roku brazylijska komisja piłkarska wykorzystała posąg w kampanii promującej kandydaturę Brazylii na gospodarza Mistrzostw Świata w 2014 roku. Na komputerowo zmodyfikowanych zdjęciach Chrystus miał na sobie… koszulkę reprezentacji Brazylii! Wielu katolików było oburzonych, ale kampania odniosła sukces – Brazylia dostała mundial.
Czy warto tam pojechać? Moje osobiste wrażenia
Jak każda popularna atrakcja turystyczna, Chrystus Zbawiciel ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony tłumy turystów potrafią być przytłaczające. Jeśli jesteś introwertykiem, który nie znosi stania w kolejkach i przepychania się pomiędzy selfie-stickami, to może być dla Ciebie koszmar. Z drugiej strony – widok z platformy widokowej u stóp posągu jest po prostu niesamowity. Panorama Rio, z zatoką Guanabara, plażą Copacabana, górą Głowa Cukru i stadionem Maracanã potrafi dosłownie zaparować okulary!
Moja rada? Jedź tam wcześnie rano, najlepiej w dzień powszedni. Bilety można kupić online, co pozwala uniknąć dodatkowego stania w kolejce. I koniecznie sprawdź prognozę pogody – przy dużym zachmurzeniu widok może być mocno ograniczony, a sam posąg często skrywa się we mgle.
Na koniec dodam, że choć jestem zwykle sceptyczny wobec oczywistych atrakcji turystycznych i wolę odkrywać miejsca mniej znane, to wizyta pod Chrystusem Zbawicielem naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Jest w tym miejscu jakaś magia, której nie da się wyjaśnić zdjęciami czy ami. Trzeba to po prostu poczuć na własnej skórze.
