Kto z nas nie marzył choć raz, żeby rzucić wszystko i spędzić dzień na szalonych kolejkach górskich, w magicznych krainach czy wodnych szaleństwach? Europejskie parki rozrywki to prawdziwe oazy zabawy, gdzie dorośli mogą poczuć się jak dzieci, a maluchy przeżyć przygody życia. Od legendarnego Disneylandu po skandynawskie perełki – nasz kontynent ma naprawdę sporo do zaoferowania miłośnikom mocnych wrażeń. Jeśli planujesz wakacyjny wypad lub szukasz pomysłu na przedłużony weekend, sprawdź, które parki rozrywki w Europie warto odwiedzić przynajmniej raz w życiu.
Disneyland Paris – europejski kawałek amerykańskiego snu
No dobra, zacznijmy od oczywistej oczywistości – Disneyland Paris to absolutny nr 1, jeśli chodzi o europejskie parki rozrywki. Otwarty w 1992 roku początkowo nosił nazwę Euro Disney i, co ciekawe, nie od razu podbił serca Europejczyków. Dziś jednak trudno wyobrazić sobie ranking topowych parków bez tego miejsca.
Składa się właściwie z dwóch parków: Disneyland Park, gdzie znajdziemy klasyczne atrakcje i bajkowe krainy, oraz Walt Disney Studios Park skupiający się na filmowych produkcjach i kulisach ich powstawania. Łącznie to ponad 50 atrakcji, które rocznie przyciągają około 15 milionów odwiedzających!
Co jest największym magnesem? Moim zdaniem kultowa Przestrzeń Karaibów z kolejką inspirowaną „Piratami z Karaibów”, bajkowy zamek Śpiącej Królewny oraz nowsze atrakcje związane z „Gwiezdnymi Wojnami” i „Avengersami”. Disneyland to jednak nie tylko kolejki i karuzele – to kompletne doświadczenie z paradami, pokazami i spotkaniami z postaciami. Nie ma co ściemniać – bilety do lekkiej kasy nie należą (od około 60 euro za jednodniowy wstęp do jednego parku), ale hej – za magię trzeba płacić!
Europa-Park – niemiecki gigant, który przebił Disneya
Jeśli ktoś mi kiedyś powiedział, że w Niemczech znajdę park rozrywki, który zrobi na mnie większe wrażenie niż Disneyland, to pewnie bym go wyśmiał. A jednak! Europa-Park w Rust (niedaleko granicy z Francją) to absolutny fenomen i drugi najpopularniejszy park rozrywki w Europie.
Ten rodzinny biznes rodziny Mack (produkującej zresztą profesjonalne kolejki górskie dla parków na całym świecie) rozwinął się w kompleks złożony z 18 tematycznych stref reprezentujących różne kraje europejskie. Mamy tu więc grecką wioskę, skandynawską przystań, włoską dzielnicę czy miniaturę Luwru w francuskiej sekcji. Na przestrzeni ponad 95 hektarów znajdziemy przeszło 100 atrakcji i pokazów!
Co wyróżnia Europa-Park? Przede wszystkim równowaga między atrakcjami dla rodzin a ekstremalnymi kolejkami dla prawdziwych śmiałków. Silver Star z prędkością 130 km/h czy Blue Fire to kolejki, które przyprawiają o drżenie kolan nawet najbardziej zaprawionych w bojach fanów adrenaliny. Z kolei wielokrotnie nagradzany Voletarium to największe w Europie kino 4D, które zabiera nas w podróż nad najpiękniejszymi zakątkami kontynentu. Park słynie też z króciutkich kolejek (przynajmniej w porównaniu z Disneylandem) i świetnej organizacji.
Rulantica – wodne imperium tuż obok
W 2019 roku Europa-Park rozszerzył swoją ofertę o kryty park wodny Rulantica, inspirowany skandynawską mitologią. 25 atrakcji wodnych pod ogromnym dachem pozwala na szaleństwa niezależnie od pogody. Warto pomyśleć o bilecie łączonym, jeśli planuje się dłuższy pobyt w okolicy.
PortAventura World – hiszpańskie trzy w jednym
Kto był na Costa Dorada w Hiszpanii i nie odwiedził PortAventura, ten jak gdyby w ogóle tam nie był – tak przynajmniej twierdzą fani parków rozrywki. Ten kompleks położony godzinę jazdy od Barcelony to właściwie trzy parki w jednym: klasyczny PortAventura Park, wodny Caribe Aquatic Park oraz otwarty w 2017 roku Ferrari Land.
PortAventura Park podzielony jest na sześć stref tematycznych: Mediterrània (inspirowana katalońskim wybrzeżem), Far West (dziki zachód), México, China, Polynesia oraz SésamoAventura (dla najmłodszych). Jeśli masz choć trochę serca do adrenaliny, musisz koniecznie spróbować Shambhali – najwyższej kolejki górskiej w Europie z 76-metrowym spadkiem, czy Dragon Khan z 8 inwersji.
Ferrari Land to prawdziwa gratka dla fanów motoryzacji i szybkości. Red Force – przyspieszająca do 180 km/h w zaledwie 5 sekund – to obecnie najszybsza kolejka górska w Europie. Masz serduszko do mocniejszego bicia? To jest TO!
Co fajne w PortAventura – można tu spędzić nawet kilka dni, korzystając z hoteli tematycznych na terenie kompleksu. Całość działa jak dobrze naoliwiona maszyna, choć w szczycie sezonu (lipiec-sierpień) bywa naprawdę tłoczno. Moja rada – wpadnij tam w czerwcu lub wrześniu, unikniesz kilometrowych kolejek i skwaru.
Tivoli Gardens – duński urok z historią
A teraz coś z zupełnie innej beczki – park, który ma więcej wspólnego z ogrodem niż z typowym lunaparkiem. Tivoli Gardens w sercu Kopenhagi to najstarszy działający park rozrywki na świecie, otwarty w 1843 roku! Podobno sam Walt Disney inspirował się nim, projektując swój pierwszy Disneyland.
To, co urzeka w Tivoli, to niesamowita atmosfera – kwitnące ogrody, romantyczne alejki z lampionami, stylowe restauracje i zabytkowe budynki. Park zmienia swoje oblicze wraz z porami roku – latem tętni życiem i zielenią, jesienią przywdziewa halloweenowe barwy, a zimą zamienia się w bajkową, świąteczną krainę z tysiącami światełek i lodowiskiem.
Jasne, znajdziemy tu również kolejki górskie (w tym drewnianą Rutschebanen z 1914 roku, będącą już zabytkiem!), ale Tivoli to przede wszystkim atmosfera i tradycja. Nie bez powodu Duńczycy mawiają „hyggeligt” (przytulnie, przyjemnie) na określenie czasu spędzonego w tym miejscu. Dla mnie Tivoli to idealny dowód, że park rozrywki niekoniecznie musi stawiać na ekstremalne doznania, by zachwycać.
Efteling – holenderska bajka na sterydach
Jest takie miejsce w Holandii, gdzie bajki dosłownie ożywają. Efteling, położony w Kaatsheuvel, to park tematyczny inspirowany europejskimi legendami, baśniami i folklorem. Otwarty w 1952 roku jako skromny „Les Bajek”, z czasem rozrósł się do jednego z największych parków w Europie.
Co tu jest najlepszego? Symbolem parku jest Symbolica – interaktywny „pałac fantazji”, ale ja osobiście wsiąkam za każdym razem w Laś Bajek z mechanicznymi inscenizacjami klasycznych opowieści, jak Czerwony Kapturek czy Śpiąca Królewna. Jest w tym wszystkim jakaś urzekająca staroświeckość, którą uwielbiają zarówno dzieci, jak i dorośli.
Oczywiście współczesny Efteling to także nowoczesne kolejki, jak choćby spektakularna wodna Vliegende Hollander (Latający Holender) czy Baron 1898 – kolejka z 37,5-metrowym pionowym spadkiem nawiązującym do górniczych legend. Klimat parku najlepiej oddaje kultowa już atrakcja Droomvlucht (Lot przez marzenia) – fantastyczna podróż przez świat elfów, trolli i leśnych duchów.
Co wyróżnia Efteling? Na pewno dbałość o szczegóły i niepowtarzalny design autorstwa holenderskiego ilustratora Antona Pieoka. Tutaj wszystko, od ławek po kosze na śmieci, jest przemyślane i wpisuje się w baśniową estetykę. Efekt? Kiedy tam jesteś, naprawdę czujesz się jak w innym świecie.
Parki dla każdego – czyli gdzie jeszcze warto zajrzeć
Lista europejskich parków rozrywki jest oczywiście znacznie dłuższa. Na pewno warto wspomnieć o Gardalandzie nad jeziorem Garda we Włoszech – idealnym miejscu, jeśli łączymy wypoczynek nad wodą z adrenaliną. Liseberg w szwedzkim Göteborgu zachwyca z kolei swoją skandynawską estetyką i kilkoma naprawdę kozackimi kolejkami.
Miłośnicy wodnych szaleństw powinni zerknąć w stronę Siam Park na Teneryfie, uznawanego regularnie za najlepszy park wodny na świecie. A fanów historii i sztuki zainteresuje pewnie Puy du Fou we Francji – unikatowy park bez kolejek górskich, oferujący za to spektakularne widowiska historyczne z setkami aktorów i zwierząt.
W ostatnich latach coraz śmielej na parkowej mapie Europy zaznaczają się też kraje wschodnie – warszawski Park Rozrywki Julinek czy Energylandia w Zatorze przyciągają coraz więcej zagranicznych gości. Ta ostatnia zaskoczyła nawet wyjadaczy parkowych, otwierając w 2019 roku Zadra – największą na świecie hybrydową kolejkę górską łączącą elementy drewniane i stalowe.
Na koniec – garść praktycznych rad
Planując wizytę w europejskim parku rozrywki, warto pamiętać o kilku sprawach. Po pierwsze – bilety online są zazwyczaj tańsze, a niektóre parki oferują spore zniżki przy rezerwacji z wyprzedzeniem. Po drugie – aplikacje mobilne parków to nie tylko mapki, ale często systemy powiadamiające o czasie oczekiwania na atrakcje czy specjalnych pokazach.
I jeszcze jedno – nie próbuj zaliczyć wszystkiego za jednym zamachem. Na większość z opisanych parków warto zarezerwować minimum dwa dni, a najlepiej trzy, jeśli chcesz naprawdę nacieszyć się atmosferą i nie pędzić od atrakcji do atrakcji jak szalony.
Bo chociaż głównym towarem w parkach rozrywki jest adrenalina, to prawdziwą wartością jest czas spędzony z bliskimi i wspomnienia, które zostają na długo po tym, jak ostatnia kolejka górska wyhamuje na stacji.
