Lanzarote bez tajemnic: top atrakcje wyspy Césara Manrique

Lanzarote to prawdziwa perełka wśród Wysp Kanaryjskich. Zupełnie inna niż popularna Gran Canaria czy Teneryfa. Czarne pola zastygłej lawy, białe domki w małych wioskach i złote plaże tworzą bajeczny kontrast, który zachwyca od pierwszego wejrzenia. Wyspa jest nieduża, więc w tydzień spokojnie zwiedzisz jej najważniejsze zakątki. Co warto zobaczyć, aby poczuć prawdziwego ducha Lanzarote? Zebrałam dla Ciebie miejsca, które skradły moje serce podczas dwóch pobytów na tej wulkanicznej wyspie.

Park Narodowy Timanfaya – wulkaniczne serce wyspy

Jeśli masz zobaczyć tylko jedno miejsce na Lanzarote, niech to będzie Timanfaya. Ten park narodowy to prawdziwa wizytówka wyspy i absolutny must-see! Ogromny obszar wulkaniczny, gdzie w latach 1730-1736 miały miejsce jedne z najdłuższych erupcji w historii. Krajobraz jak z Marsa – pola zastygłej lawy, kolorowe wzgórza i kompletna pustka. Czujesz się tam jak na innej planecie!

Zwiedzanie parku odbywa się wyłącznie autokarem (koszt około 12 euro), co początkowo mnie zirytowało – lubię chodzić własnymi ścieżkami. Ale szybko zrozumiałam dlaczego – teren jest zbyt niebezpieczny i delikatny, by pozwolić turystom biegać gdzie popadnie. Podczas przejażdżki usłyszysz nagranie z efektami dźwiękowymi trzęsienia ziemi, które dodaje dreszczyku emocji.

W centrum turystycznym El Diablo koniecznie zostań na pokaz „sztuczek” geotermicznych – przewodnicy wlewają wodę do otworów w ziemi, która po sekundzie wybucha jako gejzer pary! Prawdziwa bomba. A skoro o ogniu mowa – w restauracji na szczycie możesz zjeść mięso grillowane… na naturalnym cieple ziemi. Temperatura pod powierzchnią sięga tam 400 stopni Celsjusza! Nie jest to najtańsza przyjemność, ale dla wielu to część pełnego doświadczenia Timanfaya.

Jameos del Agua – podwodna jaskinia zamieniona w dzieło sztuki

To miejsce kompletnie zwaliło mnie z nóg. Jameos del Agua to system wulkanicznych jaskiń, które César Manrique (lokalny artysta i architekt, o którym jeszcze wspomnimy) zamienił w niesamowitą przestrzeń kulturalną. Najpierw schodzisz po schodach w głąb ciemnej jaskini, by nagle znaleźć się przed podziemnym jeziorem. I tutaj ciekawostka – w tym jeziorze żyją małe białe kraby, których nie spotkasz nigdzie indziej na świecie! Są tak rzadkie i cenne, że nawet gdy jeden turysta wrzuci monetę „na szczęście” do wody (czego kategorycznie nie wolno robić!), może to zagrozić całej populacji.

Po drugiej stronie jeziora czeka kolejna niespodzianka – błękitny basen otoczony tropiczną roślinnością, a dalej naturalna sala koncertowa z idealną akustyką. Bajka! Podobno sam Omar Sharif, gdy zobaczył Jameos del Agua, zakochał się w tym miejscu i chciał kupić dom na Lanzarote. Ostatecznie przegrał fortunę w karty w miejscowym kasynie i z marzenia nici, ale historia jest smakowita.

Mirador del Rio – widok, który zapiera dech

Jeśli lubisz dobre widoki (a kto nie lubi?), Mirador del Rio to miejsce, które koniecznie musisz odwiedzić. To kolejne dzieło Manrique – punkty widokowe wkomponowane w zbocze klifu na wysokości 479 metrów. Widok na sąsiednią wyspę La Graciosa jest po prostu kosmiczny. Najlepiej przyjść na miejsce rano, zanim zjawią się autobusy z turystami.

Za wstęp trzeba zapłacić około 5 euro, ale możesz też trochę pokombinować. Jeśli pojedziesz kilkaset metrów dalej wzdłuż drogi, znajdziesz „dzikie” miejsca widokowe, z których widok jest prawie równie dobry, a za darmo. My pojechaliśmy do obu – najpierw oficjalny punkt z kawą na tarasie, a potem „dziki”, żeby nacieszyć się widokiem w spokoju. Warto!

Fundacja Césara Manrique – dom artysty w skale wulkanicznej

Nie da się mówić o Lanzarote bez wspominania Césara Manrique na każdym kroku. Ten gość był prawdziwym wizjonerem! Jego dom w Tahíche to obecnie muzeum, które pokazuje, jak można żyć W SKALE wulkanicznej, a nie tylko NA niej. Manrique zbudował swój dom wykorzystując pięć naturalnych bąbli powietrza w zastygłej lawie. Efekt? Dolne piętro domu to połączone ze sobą jaskinie z basenami, miejscami do wypoczynku i ogrodami.

W muzeum zobaczysz też dzieła samego Manrique oraz jego przyjaciół, m.in. Picassa. Facet miał kontakty, nie ma co! To Manrique ochronił Lanzarote przed masową turystyką w stylu Teneryfy – wprowadził zasadę, że budynki na wyspie muszą być białe, niskie i wpisywać się w krajobraz. Dzięki temu wyspa zachowała swój unikalny charakter. Bilety kosztują około 10 euro, ale to dobrze wydane pieniądze, serio.

Playa Papagayo – najpiękniejsze plaże na wyspie

Po całym dniu zwiedzania wulkanów człowiekowi marzy się tylko jedno – plaża. Lanzarote ma ich sporo, ale jeśli szukasz tych najbardziej malowniczych, koniecznie odwiedź Playa Papagayo na południu wyspy. To w zasadzie kilka zatoczek z piaszczystymi plażami odseparowanymi od siebie skalnymi formacjami. Woda jest turksowa, piasek złoty – istny raj.

Dojazd jest trochę… karkołomny. Ostatni odcinek to szutrowa droga, za którą trzeba zapłacić kilka euro (tak, za samą drogę!). Ale warto się przemęczyć. Na miejscu nie ma prawie żadnej infrastruktury poza jedną restauracją serwującą świeże ryby po cenach dla odważnych. Pamiętaj, by zabrać parasol, wodę i przekąski – słońce na Lanzarote jest bezlitosne, a na Papagayo nie ma gdzie się schować.

El Golfo i Charco de los Clicos – szmaragdowa laguna na czarnej plaży

To miejsce jest jak z innej planety. El Golfo to malownicza wioska rybacka, a Charco de los Clicos to zielona laguna utworzona w kraterze wulkanicznym, otoczona czarną plażą i czerwonymi klifami. Kolory są tak intensywne, że zdjęcia wyglądają jak przefiltrowane na Instagramie, a to wszystko dzieło natury!

Zielony kolor wody zawdzięczamy algom, które żyją w tej słonej lagunie. Najlepszy widok jest z góry – musisz podejść kawałek pod górę ścieżką, która zaczyna się przy parkingu. Uwaga – nie da się zejść na sam dół do laguny (jest ogrodzona), ale widok z punktu obserwacyjnego w zupełności wystarczy. A potem koniecznie zjedz obiad w jednej z rybackich restauracji w El Golfo – świeża ryba prosto z Atlantyku smakuje tam obłędnie!

Bodegas La Geria – winnice na wulkanicznym pyle

Kto by pomyślał, że na wulkanicznej wyspie można uprawiać winorośl? A jednak! La Geria to dolina winnic, gdzie krzewy winne rosną w małych zagłębieniach w czarnym pyle wulkanicznym, otoczone półokrągłymi murkami z kamieni. Te charakterystyczne zagłębienia nazywane są „zocos” i służą ochronie roślin przed nieustającym wiatrem oraz zbieraniu porannej rosy – jedynego źródła wody dla winorośli.

Krajobraz jest niesamowity – tysiące małych kamiennych półksiężyców na tle czarnego piasku. Warto zatrzymać się w jednej z winiarni na degustację. Spróbuj koniecznie białego wina Malvasia – ma lekko słodkawy posmak i jest wizytówką wyspy. Mój osobisty typ to Bodega El Grifo – najstarsza winiarnia na Wyspach Kanaryjskich, działająca od 1775 roku.

Cueva de los Verdes – największy tunel lawowy na świecie

Kolejna jaskinia? Tak, ale zupełnie inna niż Jameos del Agua! Cueva de los Verdes to część tego samego systemu tuneli lawowych, ale tutaj nie ma artystycznych instalacji – jest za to surowa natura w najlepszym wydaniu. Tunel ma długość 7 km i powstał podczas erupcji wulkanu Monte Corona.

Zwiedzanie odbywa się tylko z przewodnikiem, w grupach. Ścieżka prowadzi przez różnokolorowe korytarze, niektóre miejscami tak niskie, że trzeba się schylać. Na końcu trasy czeka niespodzianka, której absolutnie nie zdradzę – byłabym świnia, gdybym popsuła tę atrakcję. Powiem tylko, że cała grupa wybucha śmiechem lub okrzykami zachwytu, gdy przewodnik pokazuje „ten trick”. Bilet kosztuje około 10 euro i jest warty każdego centa.

Teguise – historyczna stolica i niedzielny targ

Jeśli trafiłeś na Lanzarote w niedzielę, koniecznie odwiedź Teguise. Ta urocza miejscowość była pierwszą stolicą wyspy, a dziś słynie z ogromnego targu, który odbywa się w każdą niedzielę. Można tam kupić wszystko – od lokalnego rękodzieła, przez ubrania, po jedzenie. Uwaga na podróbki markowych torebek i zegarków – często jakość jest taka sobie, a i lokalna policja czasem robi naloty na takie stoiska.

Poza targiem Teguise ma piękną starówkę z białymi domami i wąskimi uliczkami. Obowiązkowo wstąp na kawę do jednej z kawiarni przy głównym placu i obserwuj kolorowy tłum. A jeśli masz jeszcze siłę, wejdź na wzgórze, gdzie znajduje się zamek Santa Bárbara – widok na okolicę jest przepiękny.

Jardín de Cactus – ogród kaktusów w kamieniołomie

Na koniec coś dla miłośników roślin i… architektury krajobrazu. Oczywiście autorstwa nieodzownego Césara Manrique. Jardín de Cactus to ogród z ponad 4500 okazami kaktusów z całego świata, urządzony w dawnym kamieniołomie. Miejsce zapiera dech w piersiach – z jednej strony geometryczne układy kaktusów, z drugiej surowa ściana dawnego wyrobiska.

Najlepiej przyjedź rano lub późnym popołudniem, kiedy słońce nie praży tak mocno. Znajdziesz tam też fajną kawiarnię z widokiem na ogród, gdzie możesz odpocząć. W okolicy ogrodu stoją tradycyjne wiatraki, które kiedyś służyły do mielenia ziarna. Cały obszar jest jak z pocztówki – tak charakterystyczny dla Lanzarote kontrast czarnej ziemi, białych budynków i soczystej zieleni roślin.

Lanzarote to wyspa, która zostaje w sercu. Nie jest to miejsce dla szukających szalonych imprez czy luksusowych resortów. To raczej propozycja dla tych, którzy cenią sobie niezwykłe krajobrazy, ciszę, dobrą kuchnię i sztukę harmonijnie wkomponowaną w naturę. Jeśli taki zestaw brzmi dla Ciebie interesująco, pakuj walizkę i leć na wyspę Césara Manrique – nie pożałujesz!

Inne artykuły

Aparaty słuchowe zimą – jak chronić je przed mrozem i wilgocią

Artykuł sponsorowany Zima to trudny czas dla aparatów słuchowych. Mróz,...

Dlaczego zaciskasz pięści przez sen? Twoje ciało próbuje ci coś powiedzieć

Wiesz, to dziwne uczucie, prawda? Budzisz się rano, przeciągasz...

Popularne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Najczęściej Wyszukiwanych Lokalnych Przedsiębiorstwach

W dzisiejszych czasach polscy konsumenci aktywnie poszukują różnorodnych usług...

Odkrywając Lokalne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Różnorodnych Usługach

W Polsce funkcjonuje wiele interesujących lokalnych biznesów, które oferują...