Malta i Gozo to prawdziwy raj dla plażowiczów. Choć archipelag jest niewielki, kryje w sobie niezliczone zatoki i plaże, które potrafią zachwycić nawet najbardziej wymagających turystów. Od tętniących życiem, piaszczystych wybrzeży po ukryte, skaliste zatoczki – każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jako wieloletni miłośnik Malty, przemierzając te wyspy wzdłuż i wszerz, wybrałem dla Was miejsca, które skradły moje serce i którym warto poświęcić choć kawałek wakacyjnego czasu. Pakujcie ręczniki, kremy z filtrem i ruszajmy na maltański plażowy szlak!
Plaże północnej Malty – piaszczyste królestwa słońca
Północ Malty to mekka dla miłośników klasycznego plażowania. To właśnie tutaj znajdziemy największe i najbardziej popularne piaszczyste plaże na całym archipelagu.
Królową maltańskich plaż jest bez wątpienia Mellieha Bay (znana również jako Ghadira Bay). Ta rozległa, piaszczysta plaża ciągnąca się przez ponad 800 metrów to prawdziwy hit wśród rodzin z dziećmi. Płytka woda, łagodne zejście do morza i złocisty piasek tworzą idealne warunki do bezpiecznej kąpieli dla najmłodszych. Byłem tam w środku sezonu i przyznaję szczerze – jest tłoczno jak na Krupówkach w zimowy weekend, ale infrastruktura nie zawodzi. Leżaki, parasole, bary i restauracje na wyciągnięcie ręki, a do tego ratownicy czuwający nad bezpieczeństwem. Za to późnym popołudniem, gdy tłumy zaczynają się przerzedzać, plaża nabiera zupełnie innego charakteru – warto zostać na zachód słońca!
Nieco dalej na północ leży Paradise Bay – mniejsza, ale równie urokliwa zatoka. Dotarcie do niej wymaga krótkiego spaceru lub zjazdu stromymi schodami, co skutecznie odsiewa część turystów. Nagroda? Krystalicznie czysta woda i nieco luźniejsza atmosfera. Idealne miejsce, gdy ma się dość tłumów z Melliehy, a nadal marzy się o plażowaniu na piasku.
Ostatnim przystankiem na północy jest Golden Bay – jak nazwa wskazuje, złocista zatoka otoczona klifami. To moja osobista faworytka, bo łączy wszystko co najlepsze – piasek miękki jak mąka, spektakularne widoki i świetną infrastrukturę. W dodatku można tu uprawiać sporty wodne, od bananów po paddle boarding. Przy plaży działa kilka restauracji serwujących świeże ryby – polecam szczególnie Munchies, gdzie można zjeść obłędnego grillowanego labraksa z widokiem na morze. Golden jest też znana z wieczornych imprez plażowych – jak szukacie miejsca, gdzie życie nie zamiera po zachodzie słońca, to strzał w dziesiątkę!
Ukryte skarby maltańskiego wybrzeża
Malta to nie tylko wielkie, piaszczyste plaże. To również dziesiątki mniejszych zatoczek i skalistych wybrzeży, które potrafią oczarować swoim surowym pięknem i spokojem.
Ghajn Tuffieha sąsiaduje z Golden Bay, ale ma zupełnie inny charakter. Dotarcie tutaj wymaga pokonania około 200 schodów, co sprawia, że jest tu znacznie mniej turystów. Plaża jest otoczona niemal dziewiczym krajobrazem, a czerwonawy piasek i skaliste wybrzeże tworzą niemal księżycowy pejzaż. Pamiętam, jak kiedyś trafiłem tu przypadkiem podczas wieczornej wędrówki – zachód słońca nad Ghajn Tuffieha to coś, czego nie da się ać słowami. Po prostu trzeba to zobaczyć!
Jeśli szukacie czegoś naprawdę „offowego”, to koniecznie odwiedźcie Fomm ir-Rih. Ta plaża leży u podnóża stromego klifu na zachodnim wybrzeżu i dotarcie do niej wymaga solidnego kondycyjnego przygotowania. Droga jest stroma, kamienista i zdecydowanie nie dla każdego, ale ci, którzy dotrą na miejsce, będą mieli zatoczkę praktycznie dla siebie. Woda ma tu niesamowity turkusowy kolor, a skały wokół plaży tworzą fenomenalne formacje. Powiem tak – warto się zmęczyć! Tylko pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą wszystko czego potrzebujecie – nie ma tu żadnego sklepiku ani baru.
Na wschodnim wybrzeżu czeka perełka dla miłośników nurkowania – St. Peter’s Pool. To naturalne, skaliste „baseny” z płaskimi powierzchniami idealnymi do opalania. Nie ma tu piasku, ale za to woda jest krystalicznie czysta, idealna do snorkelingu. Miejsce stało się popularne wśród skoczków, którzy urządzają sobie tutaj akrobacje do wody. Sam próbowałem kiedyś skoku z najniższej półki i uwierzcie mi – adrenalina gwarantowana! Tylko błagam, nie próbujcie tego bez uprzedniego sprawdzenia głębokości!
Gozo – spokojniejsza siostra Malty
Gozo, druga co do wielkości wyspa maltańskiego archipelagu, oferuje zupełnie inny klimat plażowy – bardziej kameralny, spokojniejszy, mniej skomercjalizowany. To właśnie tutaj znajdziemy niektóre z najbardziej spektakularnych wybrzeży w całym kraju.
Największą stratą dla krajobrazów Gozo było zawalenie się w 2017 roku słynnego Azure Window (Lazurowego Okna) – naturalnego łuku skalnego, który przez lata był wizytówką wyspy. Mimo to zatoka Dwejra, gdzie się znajdował, nadal przyciąga turystów. Miejsce to, nazywane teraz po prostu Blue Hole, jest rajem dla nurków. Podwodne formacje skalne tworzą labirynt tuneli i jaskiń, a widoczność pod wodą jest fenomenalna. Nawet jeśli nie nurkujecie, warto zabrać maskę i rurką – powierzchniowe oglądanie podwodnego świata też robi wrażenie!
Najbardziej popularną plażą na Gozo jest bez wątpienia Ramla Bay – rozległa zatoka z charakterystycznym pomarańczowo-czerwonym piaskiem. Kąpałem się tam w maju i byłem zaskoczony, jak ciepła była już woda! Plaża jest otoczona malowniczymi wzgórzami pokrytymi śródziemnomorską roślinnością, co dodaje jej wyjątkowego uroku. W pobliżu znajduje się też legendarna jaskinia Kalipso, gdzie według mitologii nimfa więziła Odyseusza przez siedem długich lat. Nie dziwię się biedakowi, że nie spieszył się z powrotem – w takim miejscu sam chętnie zostałbym dłużej!
Na zachodnim wybrzeżu Gozo leży Xlendi Bay – malownicza zatoczka otoczona wysokimi klifami. Plaża jest mała i kamienista, ale woda jest tu niesamowicie przejrzysta. Szczerze mówiąc, samą plażą nie byłem zachwycony, ale okolica – petarda! Najlepszą rzeczą w Xlendi są świetne restauracje serwujące owoce morza, położone tuż przy wodzie. Jedliśmy tam kiedyś z przyjaciółmi i do dziś wspominamy ośmiornicę w winie i krewetki z grilla. Palce lizać!
Marzycielska zatoka – San Blas
Jeśli szukacie czegoś naprawdę wyjątkowego, odwiedźcie San Blas Bay. Ta niewielka, czerwona plaża jest mniej znana niż Ramla, ale moim zdaniem równie piękna. Dotarcie do niej wymaga krótkiego, ale stromego spaceru w dół zbocza (i męczącego podejścia z powrotem!), co skutecznie filtruje liczbę turystów. Byłem tam w środku tygodnia poza sezonem i miałem całą plażę dla siebie – uczucie niesamowite! Woda jest płytka i ciepła, idealna do pływania. Na wzgórzu powyżej plaży położona jest malutka kawiarenka serwująca pyszne kanapki i zimne piwo – lepszego zakończenia plażowego dnia nie mogłem sobie wymarzyć.
Praktyczne porady dla plażowiczów
Planując plażowanie na Malcie i Gozo, warto mieć na uwadze kilka rzeczy. Po pierwsze – sezon. W lipcu i sierpniu jest gorąco jak w piekarniku, a na najpopularniejszych plażach można dostać klaustrofobii od tłumu. Najlepszy czas? Maj-czerwiec lub wrzesień-październik, gdy woda jest nadal ciepła, a turystów znacznie mniej.
Transport na Malcie to osobny temat. Autobusem da się dojechać prawie wszędzie, ale w szczycie sezonu bywają zatłoczone jak sardynki w puszce, a do tego często się spóźniają. Jeśli chcecie mieć swobodę, wynajmijcie samochód lub skuter. Tylko pamiętajcie – Maltańczycy jeżdżą po angielsku, czyli lewą stroną, co początkowo może przyprawić o zawrót głowy!
Na większości dużych plaż są bary i restauracje, ale ceny potrafią być słone. Mój sekret? Pakuję do plecaka kanapki i wodę, a na zimne piwko czy lody wyskakuję do baru. Oszczędność dla portfela, a komfort ten sam!
I najważniejsze – szanujcie maltańską przyrodę! Wyspy mają problem z wodą pitną i zanieczyszczeniem środowiska, więc zabierajcie swoje śmieci i oszczędzajcie wodę. Maltańczycy będą wam wdzięczni, a przyszłe pokolenia turystów też skorzystają z tych rajskich plaż.
Malta i Gozo to prawdziwy plażowy kalejdoskop – od wielkich, piaszczystych zatok po dzikie, skaliste zatoczki. Cokolwiek lubicie – słodkie leniuchowanie na leżaku, aktywne sporty wodne czy dzikie eksplorowanie wybrzeża – znajdziecie tu swój kawałek raju. Mnie osobiście Malta skradła serce kilka lat temu i wciąż odkrywam nowe, zachwycające miejsca na jej wybrzeżu. Może i was zaczaruje tak samo? Spróbujcie sami!
