Niemcy to nie tylko kraj porządku, świetnej organizacji i doskonałych samochodów. To również miejsce, gdzie kulinarne tradycje są pielęgnowane z iście germańską dokładnością. Choć niemiecka kuchnia nie cieszy się taką sławą jak włoska czy francuska, to uwierzcie mi – ma naprawdę sporo do zaoferowania! Po latach mieszkania w Berlinie i niezliczonych podróżach po różnych zakątkach Niemiec, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tamtejsze jedzenie to prawdziwa bomba kaloryczna, ale też bomba smaku. Oto co warto spróbować będąc u naszych zachodnich sąsiadów!
Klasyki niemieckiej kuchni, czyli bez tego ani rusz
Zacznijmy od oczywistości – niemiecka kuchnia kojarzy się przede wszystkim z kiełbasami i piwem. I coś w tym jest! Niemcy mają ponad 1500 rodzajów kiełbas, więc wybór jest doprawdy imponujący. Najbardziej znany jest chyba Bratwurst – biała kiełbasa z cielęciny lub wieprzowiny, często podawana w bułce z musztardą. W moim prywatnym rankingu to absolutny numer jeden, zwłaszcza ta oryginalna norymberska wersja – mniejsza i bardziej aromatyczna.
Będąc w Bawarii, nie możecie odpuścić sobie Weisswurst – białej, delikatnej kiełbaski z cielęciny i boczku, przyprawionej pietruszką. Niemcy jedzą ją tradycyjnie przed południem, wyciągając miękki środek z osłonki. Do tego obowiązkowo słodka musztarda i precel (Brezel) – ta kombinacja to istne niebo w gębie!
A skoro już przy preclu jesteśmy – ten skręcony wypiek to prawdziwy symbol niemieckiej kuchni. Chrupiący z zewnątrz, miękki w środku, posypany grubą solą – idealny jako przekąska do piwa lub po prostu jako szybkie śniadanie w drodze do pracy. Niemcy zajadają się nimi na potęgę, a najlepsze znajdziecie podobno w Bawarii.
Dania główne, przy których pęknie ci guzik u spodni
Kuchnia niemiecka nie jest dla osób na diecie, to pewne! Porcje są zazwyczaj spore, a dania sycące i kaloryczne. Flagowym przedstawicielem tej filozofii jest Schweinshaxe, czyli golonka wieprzowa pieczona do chrupkości. Mięso jest tak miękkie, że dosłownie odchodzi od kości, a skórka chrupiąca niczym najlepszy chips. Podawana najczęściej z kapustą kiszoną (Sauerkraut) i knedlami ziemniaczanymi – to prawdziwy test dla waszych żołądków!
Innym kultowym daniem jest Sauerbraten – marynowana wołowina duszona w sosie z dodatkiem wina, octu i przypraw. Mięso marynuje się czasem nawet kilka dni, dzięki czemu jest niesamowicie miękkie i aromatyczne. Mówię wam, gdy pierwszy raz spróbowałem tego dania w małej restauracji w Kolonii, prawie się popłakałem ze szczęścia!
Nie można też zapomnieć o Schnitzel, czyli kotlecie schabowym przypominającym naszego polskiego kotleta, tyle że zwykle cieńszym i większym. Wersja wiedeńska (Wiener Schnitzel) powinna być robiona z cielęciny, ale w Niemczech często spotyka się odmiany wieprzowe. Klasyka gatunku to Schnitzel z ziemniakami w mundurkach i sałatką z ogórków – proste, ale jakże pyszne!
Regionalne specjały, które skradną twoje serce
Niemcy, podobnie jak Polska, mają bogatą tradycję kuchni regionalnych. Każdy land ma swoje specjały, które warto poznać.
Berlińskie przysmaki
W stolicy musicie spróbować Currywurst – pokrojonej kiełbasy oblane sosem curry. To fast food wymyślony w powojennym Berlinie, który stał się prawdziwą ikoną miasta. Niby nic wielkiego, ale jak się człowiek nawali w piątkową noc w berlińskich klubach, to nie ma nic lepszego na kaca! Mój ulubiony punkt to Curry 36 w dzielnicy Kreuzberg – prawdziwa instytucja!
Inny berliński klasyk to Eisbein mit Sauerkraut, czyli golonka na kości podawana z kiszoną kapustą i ziemniakami. To danie raczej dla tych z mocnym żołądkiem – jest tłuste i bardzo sycące.
Bawaria – nie tylko piwo
Bawaria to kraina mięsa i knedli. Königsberger Klopse to pulpeciki w sosie kaparowym – pyszne, choć nieco bardziej subtelne niż większość niemieckich dań. Z kolei Käsespätzle to tamtejsza wersja makaronu z serem – coś na kształt niemieckiego mac’n’cheese. Miękkie kluseczki obtoczone w roztopionym serze i posypane prażoną cebulką – palce lizać!
No i oczywiście Brezel – bawarskie precle, które mają tam niemal sakralny status. Najlepiej smakują prosto z piekarni, jeszcze ciepłe.
Hamburg i północ Niemiec
Na północy, ze względu na bliskość morza, królują ryby i owoce morza. Matjesbrötchen to bułka z surowym, marynowanym śledziem – brzmi niepozornie, ale smakuje obłędnie. Z kolei Labskaus to danie marynarskie – mieszanka mielonej wołowiny, cebuli, ziemniaków i buraków, podawana z jajkiem sadzonym i ogórkiem. Wygląda dość osobliwie (szczerze mówiąc, jak coś, co kot zwrócił po imprezie), ale smakuje znacznie lepiej niż wygląda!
Słodkości, którym nie sposób się oprzeć
Niemcy mają także bogatą tradycję wypieków i deserów. Schwarzwälder Kirschtorte, czyli tort Schwarzwaldzki, to prawdziwy majstersztyk – warstwy czekoladowego ciasta przełożone bitą śmietaną i wiśniami, z delikatną nutą kirschu (wiśniowej wódki). Gdy pierwszy raz go spróbowałem, miałem wrażenie, że aniołki grają mi w buzi na harfie!
Apfelstrudel to kolejny klasyk – ciasto filo nadziewane jabłkami, rodzynkami i cynamonem. Najlepiej smakuje na ciepło, z gałką lodów waniliowych i bitą śmietaną. Mniejszym, ale równie pysznym przysmakiem są Berliner Pfannkuchen – pączki nadziewane marmoladą, popularne zwłaszcza w okresie karnawału.
Na świątecznych jarmarkach nie możecie przegapić Lebkuchen – niemieckich pierników, które są znacznie bardziej miękkie i wilgotne niż nasze polskie odpowiedniki. Do tego grzane wino (Glühwein) i atmosfera świątecznego jarmarku – cóż za rozkosz!
Co wypić do niemieckiego jedzenia?
Niemcy są znani z piwa i nie bez powodu! Różnorodność gatunków jest imponująca – od jasnego Pilsnera, przez pszeniczne Weissbier, po ciemne Dunkel. Każdy region ma swoje specjały – w Kolonii trzeba spróbować Kölsch, w Düsseldorfie Altbier, a w Bawarii koniecznie Weissbier.
Jeśli nie jesteście fanami piwa, warto sięgnąć po niemieckie wina – zwłaszcza Riesling z doliny Mozeli albo Müller-Thurgau. Są zazwyczaj lżejsze i bardziej kwaskowe niż francuskie czy włoskie odpowiedniki.
Na koniec mała rada – nie przejmujcie się kaloriami podczas pobytu w Niemczech! Tamtejsza kuchnia jest stworzona do świętowania i cieszenia się smakiem. Zresztą zawsze możecie spalić te wszystkie kiełbaski, chodząc po licznych niemieckich zabytkach. A jeśli będziecie mieć wyrzuty sumienia… cóż, zawsze zostaje jeszcze jedno piwo na pocieszenie! Guten Appetit!
