Rajska wyspa dla każdego podróżnika – odkryj cuda Madery

Madera – prawdziwa perełka na Atlantyku, gdzie pogoda duje przez cały rok, a widoki zapierają dech w piersiach. Ta portugalska wyspa to istny raj dla miłośników natury, adrenaliny i dobrego jedzenia. Miałam okazję spędzić tam dwa tygodnie i szczerze? Mogłabym zostać na znacznie dłużej! Zebrałam dla Was listę miejsc, które absolutnie musicie zobaczyć podczas pobytu na Maderze. Uwierzcie – ta wyspa skradnie Wasze serce szybciej niż zdążycie powiedzieć „poncha”!

Funchal – tętniące życiem serce wyspy

Stolica Madery to miejsce, od którego większość turystów rozpoczyna swoją przygodę z wyspą – i słusznie! Funchal ma w sobie coś wyjątkowego. Z jednej strony nowoczesne miasto z eleganckimi restauracjami i hotelami, z drugiej – urocze, wąskie uliczki starego miasta, gdzie czas jakby zwolnił.

Co koniecznie trzeba zobaczyć w Funchal? Na pierwszy ogień polecam Mercado dos Lavradores, czyli lokalny targ. Możecie tam nie tylko kupić świeże owoce (te tutejsze marakuje to niebo w gębie!), ale też poczuć prawdziwy klimat wyspy. Sprzedawcy uwielbiają częstować turystów próbkami egzotycznych owoców – bądźcie jednak czujni, bo po degustacji często oczekują zakupu. Sama dałam się tak wkręcić i wróciłam do hotelu z torbą pełną owoców, których nazw nawet nie zapamiętałam!

Kolejnym punktem obowiązkowym jest przejażdżka kolejką na Monte. Z górnej stacji roztacza się fenomenalny widok na całe miasto i zatokę. W dół możecie zjechać tradycyjnymi wiklinowymi saniami, tzw. tobogganami, prowadzonymi przez carreiros ubranych na biało. To niezapomniane przeżycie, choć nie ukrywam, że serce podchodziło mi do gardła, gdy pędziliśmy w dół krętymi uliczkami!

Warto również zarezerwować sobie czas na spacer po ogrodach Jardim Botânico da Madeira. To prawdziwa gratka dla miłośników roślin – na stosunkowo niewielkim terenie zgromadzono gatunki z całego świata. Po takim spacerze polecam usiąść w jednej z kafejek na starym mieście i zamówić tradycyjną ponchę – lokalny napój na bazie rumu z miodem i sokiem z cytryny. Rozgrzewa i dodaje energii!

Cabo Girão – dreszczyk emocji na szklanym tarasie

Jeśli nie macie lęku wysokości, koniecznie musicie odwiedzić Cabo Girão – drugi najwyższy klif w Europie (589 m n.p.m.). Główną atrakcją jest tu szklany taras widokowy, z którego rozciąga się niesamowity widok na ocean i pobliskie miejscowości. Pierwszy krok na szklanej podłodze może przyprawić o zawrót głowy, ale zapewniam – wrażenia są warte tego momentu paniki!

Co ciekawe, poniżej klifu znajdują się małe poletka uprawne, tzw. fajãs. Dawniej dostęp do nich był możliwy tylko drogą morską, co świadczy o determinacji miejscowych rolników. Dziś można tam zjechać kolejką, ale szczerze mówiąc – widok z tarasu jest tak spektakularny, że niewielu turystów decyduje się na tę dodatkową wycieczkę.

Mała rada – jeśli chcecie uniknąć tłumów, przyjedźcie tu wcześnie rano albo tuż przed zachodem słońca. Wtedy światło jest najlepsze do zdjęć, a dodatkowo unikniecie autobusów pełnych turystów. Wstęp na taras kosztuje zaledwie kilka euro, a wrażenia? Bezcenne!

Lewady – unikalne szlaki turystyczne

Madera bez lewad? Niemożliwe! Te unikalne kanały nawadniające, budowane od XV wieku, dziś stanowią sieć najpiękniejszych szlaków trekkingowych na wyspie. Dzięki nim woda z wilgotnej północy trafia na suchsze południe wyspy.

Najpopularniejsza lewada to bez wątpienia Levada das 25 Fontes (Lewada 25 Źródeł). Prowadzi przez bujny las wawrzynowy (wpisany na listę UNESCO) do spektakularnego wodospadu. Trasa nie jest specjalnie trudna, ale przygotujcie się na wąskie ścieżki, czasem z przepaścią z jednej strony, oraz kilka niskich tuneli, w których trzeba się schylać. Pamiętam, jak musiałam iść w kucki przez dobre 50 metrów – nogi miałam jak z waty, ale widok na końcu wynagrodził wszystko!

Dla mnie osobiście największe wrażenie zrobiła jednak Levada do Caldeirão Verde. Ta trasa prowadzi przez niesamowite tereny, a sam wodospad na końcu szlaku jest jak z baśni. Zielona laguna u podnóża i masa wody spadająca z dużej wysokości – zdjęcia tego nie oddają!

Przy planowaniu wycieczek lewadami pamiętajcie o porządnych butach trekkingowych – podłoże bywa śliskie. Warto też mieć przy sobie latarkę czołową (do tuneli) i kurtkę przeciwdeszczową, bo pogoda w górach zmienia się jak w kalejdoskopie. Sama przekonałam się o tym na własnej skórze, gdy w ciągu 15 minut z pięknego słońca zrobiła się gęsta mgła i mżawka!

Ponta de São Lourenço – surowe piękno wschodu wyspy

Jeśli myślicie, że Madera to tylko bujne lasy i wodospady, to Ponta de São Lourenço skutecznie wyprowadzi Was z błędu. Ten półwysep na wschodnim krańcu wyspy to zupełnie inny krajobraz – surowy, pustynny, z czerwonawymi formacjami skalnymi i spektakularnymi klifami.

Szlak liczący około 8 km w obie strony prowadzi grzbietem półwyspu, oferując widoki, od których dosłownie kręci się w głowie. Z jednej strony Atlantyk, z drugiej – zatoki i małe plażyki. W oddali można nawet zobaczyć sąsiednią wyspę Porto Santo.

Uwaga! Ta trasa jest całkowicie odkryta, brak tu jakiegokolwiek cienia. Pamiętajcie o nakryciu głowy, kremie z filtrem i sporej ilości wody. Sama popełniłam błąd, wybierając się tam w samo południe – skończyło się czerwoną twarzą i bólem głowy. Najlepiej zaplanować tę wycieczkę na wczesny poranek lub późne popołudnie.

Na końcu szlaku znajduje się mała kawiarenka, gdzie możecie odpocząć i uzupełnić zapasy wody przed drogą powrotną. Te zimne napoje smakują tam jak nigdzie indziej, zwłaszcza po wysiłku w pełnym słońcu!

Porto Moniz – naturalne baseny lawowe

Porto Moniz to miasteczko położone na północno-zachodnim krańcu wyspy, znane głównie z niesamowitych basenów lawowych. Te naturalne formacje, utworzone przez zastygłą lawę, są wypełnione wodą morską i stanowią jedną z najbardziej charakterystycznych atrakcji Madery.

Możecie wybierać między dzikimi basenami (bezpłatne, ale wymagają ostrożności) a zagospodarowanymi (płatne, ale wyposażone w prysznice, szatnie i ratowników). Osobiście wolę te pierwsze – jest w nich coś surowego i autentycznego, choć trzeba uważać na fale, które czasem przelewają się przez krawędź!

Kąpiel w tych basenach to prawdziwa frajda – z jednej strony bezpiecznie pluskamy się w ciepłej wodzie, z drugiej – dosłownie kilka metrów dalej rozbijają się potężne fale Atlantyku. Ten kontrast robi niesamowite wrażenie. Najlepiej planować wizytę podczas odpływu, kiedy baseny są spokojniejsze.

Po kąpieli polecam zajrzeć do jednej z lokalnych restauracji i spróbować świeżych owoców morza. Zjadłam tam najlepszego grillowanego tuńczyka w całym swoim życiu, a widok na zachodzące słońce był wisienką na torcie!

Santana – urocze trójkątne domki

Santana to małe miasteczko na północy wyspy, słynące z charakterystycznych, kolorowych domków ze spiczastymi, słomianymi dachami. Te tradycyjne budowle, nazywane „casas de Santana” lub po prostu „palheiros”, są jak żywcem wyjęte z bajki.

Chociaż większość domków, które zobaczycie w centrum Santany, to rekonstrukcje stworzone dla turystów, nadal warto je odwiedzić. Są urocze, kolorowe i stanowią ważny element kulturowy wyspy. Niektóre z nich działają jako małe sklepy z pamiątkami czy kawiarenki.

Ja spędziłam w Santanie połowę dnia, łącząc zwiedzanie domków z wizytą w pobliskim parku tematycznym Parque Temático da Madeira, który przybliża historię i kulturę wyspy. Szczerze? Myślałam, że to będzie turystyczna ściema, a okazało się całkiem ciekawym miejscem, zwłaszcza jeśli podróżujecie z dziećmi.

Przy okazji wizyty w Santanie warto zajrzeć do Queimadas i rozpocząć stamtąd wędrówkę wspomnianą wcześniej lewadą do Caldeirão Verde. To świetne połączenie dwóch atrakcji w jeden dzień!

Pico do Arieiro i Pico Ruivo – na dachu Madery

Dla miłośników gór wisienką na torcie będzie szlak łączący dwa najwyższe szczyty Madery – Pico do Arieiro (1818 m n.p.m.) i Pico Ruivo (1862 m n.p.m.). Ta trasa to prawdziwy rollercoaster – raz idziemy grzbietem gór z widokiem na chmury pod stopami, raz schodzimy w dół, by zaraz wspiąć się po stromych schodach.

Najbardziej popularną opcją jest start z parkingu na Pico do Arieiro (można tam dojechać samochodem) i przejście do Pico Ruivo, a następnie powrót tą samą trasą. Cała wyprawa zajmuje około 6 godzin i ma długość około 11 km w obie strony.

Co mnie najbardziej zaskoczyło? Tunele wykute w skale, przez które prowadzi szlak! Niektóre są dość długie i ciemne, dlatego latarka jest niezbędna. Ale gdy wychodzicie z tunelu i przed Wami otwiera się panorama wyspy – dech zapiera!

O tej trasie krąży wiele legend – niektórzy mówią, że to najpiękniejszy szlak w Europie. Po przejściu go od początku do końca muszę przyznać – coś w tym jest! Słuchajcie jednak prognoz pogody. Ja miałam szczęście trafić na idealnie bezchmurny dzień, ale często szczyty są spowite mgłą, która skutecznie zasłania widoki.

Jeden protip z własnego doświadczenia – nawet jeśli dzień zapowiada się ciepło, zabierzcie ze sobą coś do okrycia. Na takiej wysokości potrafi solidnie dmuchnąć, a do tego temperatura jest o kilka stopni niższa niż na wybrzeżu. Moje zmarznięte dłonie podczas robienia zdjęć są tego bolesnym dowodem!

Madera to wyspa, która ma w sobie jakąś magię – przyciąga i sprawia, że chce się tam wracać. Z jednej strony jest kompaktowa – w tydzień można zobaczyć jej największe atrakcje. Z drugiej – tak różnorodna, że nawet po dwóch tygodniach czułam niedosyt. Jeśli jeszcze wahacie się, czy warto tam polecieć – odpowiadam bez zastanowienia: absolutnie tak! Ta „wyspa wiecznej wiosny” skradnie Wasze serce, tak jak skradła moje.

Inne artykuły

Aparaty słuchowe zimą – jak chronić je przed mrozem i wilgocią

Artykuł sponsorowany Zima to trudny czas dla aparatów słuchowych. Mróz,...

Dlaczego zaciskasz pięści przez sen? Twoje ciało próbuje ci coś powiedzieć

Wiesz, to dziwne uczucie, prawda? Budzisz się rano, przeciągasz...

Popularne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Najczęściej Wyszukiwanych Lokalnych Przedsiębiorstwach

W dzisiejszych czasach polscy konsumenci aktywnie poszukują różnorodnych usług...

Odkrywając Lokalne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Różnorodnych Usługach

W Polsce funkcjonuje wiele interesujących lokalnych biznesów, które oferują...