Włochy to kraj, który niejednego podróżnika przyprawia o przyspieszony puls. I nie, nie chodzi tylko o cappuccino tak dobre, że można się rozpłakać, czy o pizzę, którą wspominasz miesiącami. Mowa o krajobrazach, które wyglądają jak z pocztówek – tych papierowych, wysyłanych jeszcze w czasach, gdy zdjęcie na Instagramie nie było dowodem na „bycie gdzieś”. Od stromych klifów Amalfi, przez zielone wzgórza Toskanii, po surowe piękno Dolomitów – Italia ma wszystko, czego dusza zapragnie. Wyruszamy więc w podróż po najbardziej malowniczych regionach kraju, gdzie każdy zakręt drogi przynosi widok, który chce się uwiecznić nie tylko w pamięci telefonu, ale przede wszystkim w sercu.
Toskania – kwintesencja włoskiego krajobrazu
Zacznijmy od klasyka – a co może być bardziej klasycznie włoskie niż Toskania? Ten region to istne cudo natury połączone z geniuszem człowieka. Kiedy jedziesz krętymi drogami między Florencją a Sieną, czujesz się jak w filmie. I to nie byle jakim – w takim z kategorii „wystrzałowych”, które ogląda się z wypiekami na twarzy.
Toskańskie wzgórza porośnięte cyprysami to widok, który zna chyba każdy – nawet jeśli nigdy nie był we Włoszech. Łagodne pagórki, ciągnące się aż po horyzont winnice i gaje oliwne, a między nimi urokliwe kamienne gospodarstwa, które Włosi nazywają „casale”. Najbardziej fotogeniczna jest dolina Val d’Orcia, wpisana na listę UNESCO, gdzie warto zatrzymać się w miasteczku Pienza – renesansowej perełce, która pachnie owczym serem pecorino na całej swojej długości i szerokości.
Ale Toskania to nie tylko widoki jak z kalendarza. To również średniowieczne miasteczka na wzgórzach, które wyglądają, jakby czas się w nich zatrzymał. San Gimignano ze swoimi charakterystycznymi wieżami, zwane „średniowiecznym Manhattanem”, czy Montepulciano, gdzie kręcono sceny do „Zmierzchu” – choć na szczęście żadnych wampirów tam nie spotkałam, za to wino jest tak dobre, że nogi same niosą do kolejnej winiarni.
Cinque Terre – kolorowy cud na klifach
Jeśli kiedykolwiek marzyliście, żeby mieszkać w domku jak z bajki, przylepionym do skały nad lazurowym morzem – Cinque Terre jest właśnie dla was. Te pięć mikroskopijnych miasteczek (Monterosso al Mare, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore) zawieszonych między niebem a wodą w regionie Ligurii to jeden z tych widoków, który sprawia, że człowiek zastanawia się: „Jak to możliwe, że to istnieje?”.
Każda z tych miejscowości ma swój niepowtarzalny charakter, ale wszystkie łączy architektura, która przyprawia o zawrót głowy – kolorowe domki przyklejone jeden do drugiego wspinają się po stromych zboczach, tworząc istny kolorowy tort nad morzem. Najlepiej zwiedzać je, wędrując słynnym szlakiem Sentiero Azzurro, czyli „Niebieskim Szlakiem”. Tylko pamiętajcie – to nie jest spacer dla leniwych, ale pot z czoła naprawdę warto otrzeć, bo widoki są jak z innego wymiaru.
Moja rada? Unikajcie sezonu jak ognia. W lipcu i sierpniu te malutkie miejscowości są tak zapchane turystami, że trudno złapać oddech. Najlepiej wybrać się tam wiosną albo jesienią – pogoda nadal duje, a wy możecie spokojnie podziwiać widoki bez tysiąca selfie-sticków w kadrze.
Jezioro Como – elegancja w wydaniu alpejskim
Gdyby George Clooney nie miał już willi nad jeziorem Como, pewnie by ją kupił. I trudno się dziwić – to miejsce jest jak bajka dla dorosłych: krystalicznie czysta woda, majestatyczne Alpy, ekskluzywne wille i bujna śródziemnomorska roślinność tworzą krajobraz, który przyprawia o szybsze bicie serca.
Jezioro w kształcie odwróconej litery „Y” znajduje się w regionie Lombardia, a jego brzegi usiane są pięknymi miasteczkami, z których każde ma swój własny charakter. Bellagio, nazywane „perłą jeziora Como”, położone jest dokładnie w miejscu, gdzie jezioro rozdziela się na dwa ramiona. Z kolei Varenna to urocze miasteczko z kolorowymi domkami i wąskimi uliczkami, które prowadzą prosto do wody.
Nie można też zapomnieć o Como – stolicy regionu, gdzie warto wjechać funikularem na wzgórze Brunate, by podziwiać panoramę całego jeziora. To widok, przy którym nawet najbardziej wymagający Instagram-owicze łapią za telefony jak szaleni.
Tajemnicze wille i ogrody nad Como
Jednym z najlepszych sposobów na poznanie jeziora Como jest odwiedzenie historycznych willi i ich ogrodów. Villa del Balbianello w Lenno, znana z filmów takich jak „Casino Royale” i „Gwiezdne Wojny”, oferuje nie tylko lekcję historii, ale przede wszystkim zapiera dech w piersi swoim położeniem na cyplu.
Villa Carlotta w Tremezzo to z kolei raj dla miłośników botaniki – jej ogrody słyną z kolekcji azalii i rododendronów, które wiosną tworzą kolorowy spektakl. Kiedy tam byłam, czułam się jak w jakimś odrealnionejm świecie, gdzie każde drzewo i każdy kwiat został starannie zaplanowany, by po prostu powalać na kolana.
Amalfi – nadmorski zawrót głowy
Wybrzeże Amalfi to prawdziwy rollercoaster – i to nie tylko ze względu na emocje, jakie budzi, ale przede wszystkim przez swoją słynną drogę, którą można albo pokochać, albo znienawidzić. Ta kręta trasa wijąca się wzdłuż stromych klifów Kampanii to jedna z najbardziej malowniczych, ale i najbardziej stresujących dróg we Włoszech. Za to widoki… no cóż, dla nich warto zaryzykować chwilowe zawroty głowy!
Wybrzeże rozciąga się od Positano do Vietri sul Mare, a każde miasteczko po drodze ma swój własny, niepowtarzalny charakter. Positano, z domkami przyklejonymi do zbocza góry niczym kolorowe jaskółcze gniazda, to prawdziwa gwiazda Instagrama. Amalfi, które dało nazwę całemu wybrzeżu, zachwyca katedrą św. Andrzeja i urokliwą mariną. A Ravello, położone wysoko nad morzem, oferuje najbardziej spektakularne widoki z tarasów Villi Rufolo i Villi Cimbrone.
Ciekawostka, która mnie zaskoczyła: mimo że wybrzeże Amalfi słynie z pięknych widoków i krystalicznie czystej wody, plaże są tu niewielkie i często kamieniste. Ale kto by się przejmował plażowaniem, kiedy można popijać limoncello w restauracji zawieszonej nad morzem i podziwiać lazurowe wody Morza Tyrreńskiego?
Dolomity – gdy góry zapierają dech w piersiach
A teraz przenosimy się na północ, do krainy, która kompletnie różni się od śródziemnomorskiego charakteru wcześniejszych miejsc. Dolomity, część włoskich Alp w regionach Wenecja Euganejska, Trydent-Górna Adyga i Friuli-Wenecja Julijska, to istny raj dla miłośników gór i aktywnego wypoczynku.
Te charakterystyczne szczyty o jasnym kolorze, które o zachodzie słońca przybierają różowawy odcień (zjawisko zwane „enrosadira”), tworzą jedne z najbardziej dramatycznych krajobrazów w Europie. Mój pierwszy widok na Tre Cime di Lavaredo – trzy charakterystyczne turnie – sprawił, że po prostu stałam jak wryta z otwartą buzią. Człowiek czuje się tam maleńki, a jednocześnie jakiś taki… na swoim miejscu.
Latem Dolomity to raj dla wędrowców i wspinaczy, z setkami szlaków o różnym stopniu trudności. Zimą zamieniają się w jeden z najlepszych terenów narciarskich w Europie, z regionami takimi jak Val Gardena czy Cortina d’Ampezzo przyciągającymi miłośników białego szaleństwa z całego świata.
Co ciekawe, Dolomity to również kraina, gdzie silnie zaznaczone są wpływy austriackie i ladyńskie (to taka mniejszość etniczna), co widać w architekturze, kuchni i języku. Można tu zjeść zarówno klasyczne włoskie dania, jak i specjały przypominające bardziej kuchnię alpejską – polecam spróbować canederli, czyli tyrolskie knedle, które rozgrzewają po całym dniu na stoku czy szlaku.
Podsumowanie – Italia dla każdego
Włochy to kraj, w którym każdy znajdzie coś dla siebie – bez względu na to, czy marzysz o romantycznym weekendzie nad jeziorem, aktywnych wakacjach w górach, czy leniwym delektowaniu się życiem w toskańskiej willi. Różnorodność krajobrazów i kulturowych doświadczeń sprawia, że do Italii można wracać bez końca i za każdym razem odkrywać coś nowego.
Pamiętajmy jednak, że te najbardziej malownicze miejsca często padają ofiarą własnej popularności. Nadturystyka to coraz większy problem, szczególnie w takich perełkach jak Cinque Terre czy wybrzeże Amalfi. Dlatego warto rozważyć podróż poza szczytem sezonu i może zerknąć też na mniej znane, ale równie piękne zakątki – jak Marche ze swoimi zielonymi wzgórzami, Basilicata z surowym pięknem Materą, czy Apulia z białymi miasteczkami i turkusowym morzem.
Bo prawda jest taka, że we Włoszech trudno trafić na miejsce, które nie byłoby fotogeniczne. Wystarczy tylko zjechać z głównej drogi, zgubić się trochę na włoskich bezdrożach i… dać się zaskoczyć. Bo właśnie wtedy Italia pokazuje swoje najprawdziwsze oblicze – takie bez filtrów i hashtagów.
