Pizza, pasta, wino i dolce vita… Włochy kuszą nie tylko fenomenalną kuchnią, ale i różnorodnością miejsc, które mogą zamienić wakacje w prawdziwą przygodę. Od alpejskich szczytów po bajkowe plaże, od tętniących życiem metropolii po senne miasteczka ukryte wśród wzgórz – Bella Italia ma dla każdego coś specjalnego. Tylko gdzie najlepiej się wybrać, żeby nie żałować wyboru? Podpowiadamy!
Toskania – nie tylko dla miłośników wina
Toskania to region, który mnie osobiście kupił od pierwszego wejrzenia. Wystarczy raz zobaczyć te łagodne wzgórza z cyprysami, winnicami i gajami oliwnymi, by zakochać się na zabój. To prawdziwy raj dla osób, które cenią sobie połączenie kultury, historii i kulinarnych przygód.
Florencja, serce Toskanii, to miasto, które po prostu trzeba odwiedzić. Spacer po Ponte Vecchio czy oglądanie Dawida Michała Anioła to obowiązkowe punkty programu. Ale uwaga – w sezonie bywa tu tłoczno jak w autobusie w godzinach szczytu, więc najlepiej zaplanować wizytę wczesnym rankiem albo pod wieczór.
A kiedy już nasycicie oczy sztuką, koniecznie skierujcie się w stronę mniejszych miasteczek. San Gimignano ze swoimi średniowiecznymi wieżami czy Montalcino, gdzie produkuje się jedno z najlepszych win świata – Brunello, to miejsca, które mają swój niepowtarzalny klimat. Siedzenie na małym placu, z lampką lokalnego wina i talerzem prosciutto to czysta przyjemność, której nie da się przeliczyć na żadne pieniądze.
Jeśli macie ochotę na plażowanie, region ma też dostęp do morza. Wybrzeże Maremmy oferuje piękne, piaszczyste plaże, które nie są tak oblegane jak te w bardziej znanych kurortach. To świetna opcja na połączenie zwiedzania z odpoczynkiem nad wodą.
Sycylia – wyspa, na której czas płynie wolniej
O Sycylii można by napisać książkę. A nawet kilka! Ta największa włoska wyspa ma wszystko, czego dusza zapragnie – cudowne plaże, antyczne zabytki, aktywne wulkany i kuchnię, która potrafi przyprawić o zawrót głowy.
Taormina to prawdopodobnie najbardziej urokliwe miasteczko na wyspie. Położona na zboczu góry, z widokiem na Etnę i błękitne morze, przyciąga jak magnes. Tutejszy teatr grecki to miejsce, w którym można spędzić godziny, podziwiając zarówno starożytną architekturę, jak i zapierające dech widoki.
Mówiąc o Sycylii, nie sposób nie wspomnieć o Etnie. Ta pani potrafi czasem pokazać charakterek – co jakiś czas bucha dymem i lawą, przypominając, kto tu rządzi. Wycieczka na wulkan to przeżycie, które zostaje w pamięci na długo, choć trzeba się trochę namachać, żeby dotrzeć na górę.
Dolina Świątyń w Agrigento to kolejny must-see. Te starożytne greckie świątynie są w tak dobrym stanie, że aż trudno uwierzyć, że mają ponad 2500 lat. Kiedy ogląda się je o zachodzie słońca, można niemal poczuć ducha starożytności.
A na koniec dnia nic tak nie odpręża jak zjedzenie prawdziwej sycylijskiej cannoli i kieliszek lokalnego marsali. Niebo w gębie, mówię Wam!
Sardynia – plaże jak z bajki
Jeśli marzycie o plażach, które mogłyby konkurować z Karaibami, to Sardynia będzie strzałem w dziesiątkę. Ta wyspa ma wybrzeże, które potrafi zachwycić nawet największych malkontentów.
Costa Smeralda, czyli Szmaragdowe Wybrzeże, to najbardziej ekskluzywna część wyspy. Tutaj cumują jachty milionerów, a w restauracjach można spotkać światowe sławy. Ceny bywają kosmiczne, ale widok na turkusową wodę i idealny piasek wynagradza wszystko.
Jeśli jednak nie macie ochoty wydawać fortuny, spokojnie – Sardynia ma znacznie więcej do zaoferowania. Półwysep Sinis na zachodnim wybrzeżu to miejsce, gdzie znajdziecie równie piękne plaże, ale bez tłumów i za ułamek ceny. Plaża Is Arutas, z charakterystycznym piaskiem przypominającym ziarnka ryżu, to moje osobiste objawienie.
Co ciekawe, Sardynia to nie tylko plażowanie. Wnętrze wyspy kryje tajemnicze nuraghi – kamienne wieże pochodzące z epoki brązu, które do dziś stanowią zagadkę dla archeologów. Nie ma nic fajniejszego niż połączenie wypoczynku nad morzem z odrobiną eksploracji!
Jezioro Como – elegancja i spokój
Północne Włochy też mają swoje perełki, a jedną z nich jest bez wątpienia jezioro Como. To miejsce, gdzie można poczuć się jak gwiazda Hollywood – w końcu nie bez powodu George Clooney ma tutaj swoją posiadłość!
Jezioro otoczone Alpami tworzy bajkowy krajobraz. Malownicze miasteczka takie jak Bellagio, Varenna czy Como przytulone do brzegów jeziora wyglądają jak z pocztówki. Szczególnie Bellagio, nazywane „perłą jeziora”, zachwyca elegancją i szykiem.
Najlepszym sposobem na zwiedzanie okolicy jest rejs łodzią po jeziorze. Można podziwiać przepiękne wille, ogrody i krajobrazy z zupełnie innej perspektywy. A wieczorem? Aperitivo z widokiem na zachodzące słońce nad taflą wody to coś, co zostaje w pamięci na długo.
Dodatkowym atutem tej lokalizacji jest bliskość Mediolanu – zaledwie godzina jazdy pociągiem. Można więc łatwo połączyć wypoczynek nad jeziorem z wizytą w stolicy mody i designu.
Apulia – nieodkryty skarb na południu
Apulia, czyli włoski „obcas”, to region, który dopiero w ostatnich latach zaczyna zyskiwać popularność wśród turystów. I całe szczęście, bo dzięki temu wciąż można tu znaleźć miejsca nieskażone masową turystyką.
Alberobello z charakterystycznymi domkami trulli (takimi białymi, okrągłymi z stożkowatymi dachami – wyglądają jak z wioski Smerfów!) to miejsce, które trzeba zobaczyć na własne oczy. Te kamienne budowle są unikatowe w skali światowej i wpisane na listę UNESCO.
Wybrzeże Apulii to z kolei mieszanka piaszczystych plaż i dramatycznych klifów. Polignano a Mare, z plażą ukrytą w zatoczce między wysokimi skałami, wygląda jak z okładki magazynu podróżniczego. A wieczorem miasto ożywa dzięki licznym barom i restauracjom, gdzie można spróbować świeżych owoców morza.
Lecce, nazywane „Florencją południa”, zachwyca barokową architekturą i przyjazną atmosferą. Spacer po wąskich uliczkach, z przerwą na kawę i pasticciotto (miejscowe ciastko z kremem) to idealne popołudnie w apulijskim stylu.
Najlepszy czas na wizytę we Włoszech
Kiedy najlepiej odwiedzić Włochy? To zależy, co lubicie i czego oczekujecie. Lato (czerwiec-sierpień) to oczywiście sezon najwyższy – plaże pękają w szwach, a w miastach bywa upalnie jak w piecu. Jeśli nie przeszkadzają Wam tłumy i upał, to jest to dobry czas na plażowanie.
Osobiście uważam jednak, że najlepsze miesiące to maj, czerwiec, wrzesień i początek października. Pogoda wciąż jest świetna, ale nie ma już takiego ścisku, a ceny są bardziej przyjazne dla portfela. Szczególnie wrzesień w Toskanii czy na Sycylii to prawdziwa poezja – ciepło, winobranie w pełni, a turyści powoli się wykruszają.
Zima to z kolei dobry czas na zwiedzanie większych miast – Rzymu, Florencji czy Wenecji. Mniej turystów oznacza krótsze kolejki do atrakcji, a świąteczny nastrój w grudniu dodaje tym miejscom dodatkowego uroku.
Niezależnie od tego, który region wybierzecie, jedno jest pewne – Włochy potrafią uzależnić. I nie chodzi tylko o espresso czy tiramisu. To kraju, do którego się wraca, za każdym razem odkrywając coś nowego. Bo jak mówią sami Włosi – „la dolce vita” to nie tylko styl życia, to sztuka, której warto się uczyć. Buon viaggio!
