Jeśli masz dość zatłoczonych kurortów zachodniej Krety i szukasz autentycznych, mniej turystycznych doświadczeń – wschód wyspy to strzał w dziesiątkę! Ta część Krety wciąż skrywa miejsca, gdzie można poczuć prawdziwą grecką atmosferę, spotkać uśmiechniętych mieszkańców i zachwycić się krajobrazami, które zapierają dech w piersiach. Podczas ostatniego wyjazdu spędziłam na wschodzie Krety dwa tygodnie i wciąż nie miałam dość – teraz chcę się z Tobą podzielić moimi odkryciami.
Agios Nikolaos – klejnot wschodniego wybrzeża
Wschodnia przygoda zazwyczaj zaczyna się w Agios Nikolaos – urokliwym miasteczku, które w przeciwieństwie do głośnej Chanii czy Heraklionu, wciąż zachowało swój autentyczny charakter. To miejsce ma swój niepowtarzalny klimat! Sercem miasta jest jezioro Wulismeni – malownicza zatoczka połączona z morzem wąskim kanałem. Miejscowi wciąż opowiadają legendę, że jezioro nie ma dna, a kto się w nim zanurzy, może dopłynąć aż do wulkanu Santorini. Bzdura jak nic, ale jak uroczo brzmi!
Nad jeziorem usiadłam w jednej z tawern, by skosztować kretańskich przysmaków. Bez dwóch zdań, musaka podawana w „Pelagos” była najlepsza, jaką jadłam, a do tego kelner Jorgos za każdym razem witał mnie jak starą znajomą. „Kali mera, koristi!” – mówił z szerokim uśmiechem, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Dzień dobry, dziewczyno!”. Grecki luz i serdeczność od razu poprawiały mi humor.
Plaka i wyspa Spinalonga – mroczna historia w rajskim otoczeniu
Jakieś 15 minut jazdy od Agios Nikolaos leży urocza wioska rybacka Plaka. Stąd już tylko rzut beretem na wyspę Spinalonga – miejsce z przeszłością, która przyprawia o gęsią skórkę. Ta malutka wysepka była ostatnią europejską kolonią trędowatych aż do 1957 roku! Teraz można ją zwiedzać i poznać jej dramatyczną historię.
Łódź na Spinalonga odpływa co godzinę z portu w Plaka
