Niektóre miejsca na świecie działają jak magnez – przyciągają ludzi swoim urokiem i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Takim właśnie miejscem jest Zakynthos – zielona perła Morza Jońskiego, która od lat kusi turystów swoimi bajkowymi plażami, krystalicznie czystą wodą i klimatem, który sprawia, że chce się tam wracać. Dlaczego akurat ta grecka wyspa zasługuje na miano wakacyjnego hitu? Co sprawia, że tak wielu Polaków pakuje walizki i rusza właśnie tam? Zapinam pasy i zabieram Was w podróż po miejscu, które skradło moje serce już przy pierwszej wizycie.
Zakynthos – wyspa, która ma wszystko
Kiedy po raz pierwszy wylądowałem na Zakynthos, od razu wiedziałem, że to nie będzie zwykły urlop. Jest w tej wyspie coś, co sprawia, że czujesz się jak w domu, mimo że jesteś tysiące kilometrów od Polski. Może to grecka gościnność, może wszechobecny zapach ziół i kwiatów, a może po prostu ten błogi spokój, który wita cię już na lotnisku.
Zakynthos, zwane przez Włochów Zante, to trzecia co do wielkości wyspa Morza Jońskiego. Jej powierzchnia to zaledwie 410 km², co oznacza, że w tydzień można ją zwiedzić wzdłuż i wszerz. I uwierzcie mi – warto to zrobić! Wyspa ma do zaoferowania tak różnorodne krajobrazy, że czasami trudno uwierzyć, że wszystkie znajdują się w jednym miejscu.
Północna część to górzyste tereny pokryte gajami oliwnymi i sosnowymi lasami. Wschód to raj dla miłośników rozrywki – pełno tam tętniących życiem kurortów jak Laganas czy Tsilivi. Zachodnie wybrzeże to z kolei spektakularne klify i dzikie, niedostępne plaże, a południe kusi szerokimi, piaszczystymi plażami z widokiem na turkusowe morze. Jak to mówią Grecy – „Echoume ta panta” – mamy tu wszystko!
Zatoka Wraku – pocztówkowy symbol wyspy
Jeśli kiedykolwiek widzieliście zdjęcie z Zakynthos, najprawdopodobniej była to Zatoka Wraku (Navagio Beach). I nie ma się co dziwić – to miejsce wygląda jak żywcem wyjęte z katalogu biura podróży. Wyobraźcie sobie wysokie, białe klify, pośrodku których znajduje się mała zatoczka z idealnie białym piaskiem, turkusową wodą i… zardzewiałym wrakiem statku. Ten statek to „Panagiotis” – podobno przemycał niegdyś papierosy, zanim rozbił się na plaży w latach 80.
Prawda jest taka, że Zatoka Wraku to miejsce, które trzeba zobaczyć na własne oczy, bo żadne zdjęcie nie oddaje jego rzeczywistego piękna. Najlepiej wybrać się tam wcześnie rano, zanim przypłyną dziesiątki łodzi z turystami. Sam spędziłem tam kilka godzin, po prostu gapiąc się na ten nierealny krajobraz, popijając zimną frappe (grecką kawę mrożoną) i zastanawiając się, czy to aby na pewno dzieje się naprawdę.
Na samą plażę można dostać się tylko łodzią, ale widok z góry – z punktu widokowego na klifie – zapiera dech w piersiach równie mocno. Tylko ostrzegam – jeśli macie lęk wysokości, trzymajcie się z daleka od krawędzi. Klify mają ponad 200 metrów wysokości i potrafią przyprawić o zawrót głowy!
Błękitne Groty i żółwie Caretta caretta
Zatoka Wraku to dopiero początek atrakcji, jakie oferuje Zakynthos. Kolejnym miejscem, które wbija w fotel, są Błękitne Groty (Blue Caves) na północno-wschodnim krańcu wyspy. Te wapienne jaskinie morskie zawdzięczają swoją nazwę niesamowitemu zjawisku – woda w nich przybiera intensywnie niebieski kolor, a wszystko, co się w niej zanurzy (w tym Wy!), również staje się niebieskie. Wycieczka łodzią przez te groty to jak podróż do innego świata – świata, w którym wszystko jest zatopione w błękicie.
Ale prawdziwym skarbem Zakynthos są żółwie Caretta caretta, czyli żółwie szylkretowe, które upodobały sobie zatokę Laganas jako miejsce składania jaj. To jeden z niewielu obszarów w basenie Morza Śródziemnego, gdzie te zagrożone wyginięciem gady wciąż przybywają, aby kontynuować swój gatunek. Aby chronić te niesamowite stworzenia, utworzono Narodowy Park Morski Zakynthos, który obejmuje zatokę Laganas i okoliczne plaże.
Miałem szczęście zobaczyć żółwia podczas nurkowania z rurką niedaleko wyspy Marathonisi, zwanej też Żółwią Wyspą. Ten kolos przepłynął pode mną, jakby była to najbardziej normalna rzecz na świecie, podczas gdy ja wstrzymałem oddech z wrażenia. Takich chwil się nie zapomina!
Plaże, które kradną show
Grecy mają takie powiedzonko – „Jedna plaża, jeden świat” – i nigdzie nie jest ono bardziej prawdziwe niż na Zakynthos. Każda z tamtejszych plaż ma swój niepowtarzalny charakter i klimat.
Gerakas na południu to długa, piaszczysta plaża, idealna dla rodzin z dziećmi. Woda jest tam płytka, a piasek miękki jak mąka. To także jedna z plaż, gdzie żółwie składają jaja, więc część bywa czasami zamknięta dla turystów.
Porto Zoro na wschodnim wybrzeżu to z kolei kamienista plaża, otoczona zielenią i skałami. Woda jest tam tak przejrzysta, że można zobaczyć każdy kamyczek na dnie. Idealne miejsce dla miłośników snorkelingu!
Moja osobista faworytka to jednak Porto Limnionas – technicznie rzecz biorąc, nie jest to plaża, lecz zatoka otoczona skałami, z platformami do opalania. Woda ma tam niemal neonowy turkusowy kolor i jest krystalicznie przejrzysta. To miejsce, w którym można spędzić cały dzień – skakać do wody ze skał, nurkować w podwodnych jaskiniach, a potem zjeść świeżą rybę w tawernie tuż nad zatoką. Czego chcieć więcej?
Greckie smaki, które zostają w pamięci
No dobra, przyznajmy to szczerze – jednym z głównych powodów, dla których warto pojechać do Grecji, jest jedzenie. I Zakynthos nie zawodzi pod tym względem. Wyspa słynie z prostej, ale niesamowicie smacznej kuchni, opartej na lokalnych produktach.
Muszę Wam się przyznać – przez dwa tygodnie pobytu na wyspie nie zjadłem ani jednego obiadu bez przystawki w postaci tzatziki. Ten jogurt z ogórkiem, czosnkiem i oliwą uzależnia! Podobnie jak sałatka grecka (horiatiki), której smak na wyspie jest nieporównywalny z tym, co znamy z Polski. Sekret? Świeże składniki – pomidory dojrzewające w pełnym słońcu, ogórki prosto z ogródka, oliwa wyciskana z lokalnych oliwek i oczywiście feta, która rozpływa się w ustach.
Specjalnością Zakynthos jest „ladotyri” – ser dojrzewający w oliwie, który ma intensywny, pikantny smak. Warto też spróbować lokalnych win – szczególnie białego wina z odmiany Robola, które idealnie komponuje się z owocami morza.
A propos owoców morza – jeśli jesteście ich fanami, będziecie w siódmym niebie. Ośmiornice suszone na słońcu, a potem grillowane, krewetki saganaki (zapiekane z pomidorami i fetą), świeża ryba z grilla – to wszystko smakuje tam jak nigdzie indziej. Pamiętam, jak w małej tawernie w Keri właściciel zaprowadził mnie do kuchni, żebym sam wybrał rybę, którą chcę zjeść. „Ta złowiona dziś rano, ta godzinę temu” – tłumaczył, a ja czułem się jak w niebie.
Zakopower loco, czyli wieczorne atrakcje
Zakynthos to wyspa, która nigdy nie zasypia. Szczególnie w sezonie, gdy wieczorem turystyczne miejscowości tętnią życiem. Laganas to centrum imprezowe wyspy – klub przy klubie, bar przy barze. Jeśli szukacie miejsca, gdzie można tańczyć do rana, to właśnie tam powinniście się udać.
Ale wyspa oferuje też spokojniejsze opcje spędzania wieczorów. W Zante Town (stolicy wyspy) można zjeść kolację w restauracji z widokiem na port, a potem przejść się po nadmorskiej promenadzie, zajadając loukoumades – greckie pączki maczane w miodzie. Argassi i Tsilivi to z kolei miejsca, gdzie znajdziecie bary z muzyką na żywo i przyjemną atmosferą.
Moja rada? Nie omińcie tradycyjnego greckiego wieczoru. W wielu hotelach i tawernach organizowane są takie imprezy, podczas których można skosztować lokalnych specjałów, napić się ouzo (greckiej anyżówki) i nauczyć się tańczyć syrtaki. Początkowo byłem sceptyczny – myślałem, że to typowa turystyczna ściema. Ale kiedy zobaczyłem starszego Greka, który z uśmiechem od ucha do ucha uczył wszystkich kroków, a potem rozbijał talerze w rytm muzyki, dałem się porwać zabawie. I wcale się tego nie wstydzę!
Praktyczne informacje na koniec
Zakynthos ma łagodny, śródziemnomorski klimat. Lato jest gorące i suche, z temperaturami sięgającymi 35°C. Najlepszy czas na wizytę to maj-czerwiec oraz wrzesień, kiedy nie ma takiego upału, a woda jest już/jeszcze ciepła.
Na wyspę najłatwiej dostać się samolotem – w sezonie latają tam bezpośrednie loty z większości polskich miast. Alternatywą jest lot do Aten i dalej prom.
Na miejscu warto wynająć samochód lub skuter (tylko jeśli macie doświadczenie!), żeby swobodnie zwiedzać wyspę. Drogi bywają kręte i strome, więc lepiej wynająć auto z mocniejszym silnikiem. Jak w całej Grecji, obowiązuje tu ruch prawostronny, a tutejsi kierowcy mają… powiedzmy, dość luźne podejście do przepisów drogowych.
Z własnego doświadczenia polecam zabrać buty do wody (przydadzą się na kamienistych plażach), krem z wysokim filtrem (greckie słońce nie żartuje!) oraz środek na komary, które potrafią być prawdziwą zmorą wieczorami.
Zakynthos to wyspa, która ma wszystko – naturalne piękno, wspaniałe plaże, pyszne jedzenie i ciepłą, przyjazną atmosferę. Niezależnie od tego, czy szukacie spokojnego wypoczynku, czy aktywnych wakacji pełnych przygód, znajdziecie tam coś dla siebie. A kiedy już raz tam pojedziecie, zrozumiecie, dlaczego tak wielu wraca tam rok w rok, jakby to była ich druga ojczyzna. Bo jak mówi greckie przysłowie – „Happy is the man, happy is he, who has been to Greece and seen Zante” (Szczęśliwy jest człowiek, szczęśliwy jest ten, kto był w Grecji i widział Zante).
