Egipt kojarzy się głównie z piramidami i Sfinksem, ale ten kraj to prawdziwy raj dla plażowiczów. Krystalicznie czysta woda, złociste piaski i bajeczne rafy koralowe przyciągają turystów przez cały rok. Sama byłam w Egipcie już cztery razy i za każdym razem odkrywałam nowe, zachwycające plaże. Zebrałam dla Was listę tych najpiękniejszych – niektóre są dobrze znane, inne to prawdziwe perełki, o których wiedzą tylko miejscowi. Łapcie więc krem z filtrem i ruszajcie ze mną na wirtualną wycieczkę po najpiękniejszych plażach krainy faraonów!
Sharm El Sheikh – perła Morza Czerwonego
Na dobry początek coś, co zna każdy miłośnik egipskich wakacji. Sharm El Sheikh to prawdziwa mekka dla plażowiczów i nie ma się co dziwić! To miejsce, gdzie złocisty piasek spotyka się z turkusową wodą, tworząc widoki jak z pocztówki. Naajuli Beach to główna miejska plaża, która tętni życiem przez cały rok. Jeśli szukacie ludzi, barów plażowych i dobrej zabawy – trafiliście w dziesiątkę!
Jednak prawdziwym klejnotem w koronie regionu jest plaża w Zatoce Naama. Woda jest tam tak przejrzysta, że widać każdy kamyczek na dnie, nawet gdy jesteście już kilkadziesiąt metrów od brzegu. Sam wielokrotnie spędzałem tam całe dnie z maską i rurką, podziwiając podwodne życie. A jest co podziwiać – kolorowe ryby, koralowce i inne morskie stworzenia występują tu w takiej ilości, że czujesz się jak w gigantycznym akwarium.
Co ciekawe, wbrew pozorom, Sharm nie jest miejscem tylko dla leżaków i parasoli. Dla spragnionych przygód polecam Ras Um Sid – miejsce nieco mniej zatłoczone, ale za to z najlepszymi rafami koralowymi w okolicy. Tylko pamiętajcie o butach do wody – wejście bywa kamieniste i można sobie zrobić krzywdę!
Hurghada – klasyka nigdy nie wychodzi z mody
Hurghada to weteran egipskiej turystyki i muszę przyznać, że mimo upływu lat, wciąż ma to „coś”. Old Vic Beach to jedna z najstarszych plaż w mieście, ale nadal przyciąga turystów jak magnes. Woda czystości krystalicznej, piasek drobniutki jak mąka – czego chcieć więcej? No może tylko mniej ludzi, bo w szczycie sezonu bywa tu naprawdę tłoczno.
Dla tych, którzy wolą nieco spokojniejsze klimaty, polecam Makadi Bay. To zatoka położona około 30 km na południe od centrum Hurghady. Tutaj czas płynie wolniej, a turkusowa woda jest tak spokojna, że idealnie nadaje się do pływania nawet dla dzieciaków. Spędziłam tam tydzień w zeszłym roku i dosłownie musiałam się zmuszać, żeby wyjść z wody na obiad!
Ciekawy jest też Sahl Hasheesh – luksusowa enklawa z jedną z najdłuższych plaż w Hurghadzie. To miejsce dla tych, którzy lubią połączyć plażowanie z odrobiną luksusu. Piasek jest tu złocistożółty i tak miękki, że chce się w nim zakopać po same uszy. A dodatkowo rafy są tu tak blisko brzegu, że nawet bez łódki można zobaczyć cuda podwodnego świata.
Marsa Alam – dla tych, co uciekają od tłumów
Jeśli macie dosyć zatłoczonych kurortów i szukacie miejsca, gdzie można naprawdę odetchnąć – Marsa Alam to strzał w dziesiątkę! To stosunkowo nowy kierunek na turystycznej mapie Egiptu, dzięki czemu wciąż zachował swój dziewiczy charakter.
Na czele listy najpiękniejszych plaż w regionie stoi Abu Dabbab – miejsce, gdzie złocisty piasek spotyka się z krystalicznie czystą wodą. Ale najlepsze jest to, co kryje się pod wodą! To tutaj możecie spotkać żółwie morskie i dugoń, które regularnie odwiedzają zatokę. Sama siedziałam jak na szpilkach, kiedy gigantyczny żółw przepłynął dosłownie metr ode mnie!
Jeśli lubicie się zaszyć gdzieś na kompletnym odludziu, to Sharm El Luli powinno być na waszej liście. Ta plaża jest tak odległa od cywilizacji, że czujesz się jak na bezludnej wyspie. Woda? Nieprzyzwoicie turkusowa! Piasek? Biały jak śnieg! A ludzi? Na szczęście niewielu. Jeśli chcesz zrobić fotki, które zrobią furorę na Instagramie – to jest to miejsce.
Dolphin House – spotkanie z delfinami gwarantowane
Samaha Beach, znana również jako „Dolphin House”, to miejsce, które po prostu trzeba odhaczyć na swojej egipskiej liście marzeń. To nie jest zwykła plaża – to cały podwodny ekosystem, gdzie główną atrakcją są delfiny! I nie chodzi o jakieś delfinaria czy sztuczne atrakcje – mowa o dzikich delfinach, które można spotkać w ich naturalnym środowisku.
Muszę Wam powiedzieć, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam stado delfinów pływających tuż obok mnie, miałam łzy w oczach. Te inteligentne ssaki często podpływają do ludzi z czystej ciekawości, co stwarza niesamowitą okazję do obserwacji. Pamiętajcie tylko, żeby ich nie dotykać i nie gonić – bądźmy odpowiedzialnymi turystami!
Aleksandria – tam, gdzie Morze Śródziemne spotyka historię
Aleksandria to zupełnie inna bajka niż kurorty nad Morzem Czerwonym. Tutaj plaże mają swój unikatowy, nieco nostalgiczny charakter. Montaza Beach to zdecydowanie najbardziej urokliwa z nich. Położona w cieniu pałacu królewskiego oferuje piękne widoki i klimatyczną atmosferę. Woda nie jest może tak krystaliczna jak w Hurghadzie, za to ma w sobie coś magicznego – zwłaszcza o zachodzie słońca!
Dla tych, którzy preferują bardziej miejski klimat, Stanley Beach będzie strzałem w dziesiątkę. To popularne miejsce wśród mieszkańców Aleksandrii, co daje fantastyczną okazję, żeby podpatrzeć, jak bawią się lokalni. Plusem jest też mnóstwo knajpek tuż przy plaży, gdzie można skosztować prawdziwej egipskiej kuchni w cenach dla miejscowych, a nie turystycznych. Pamiętam, jak zajadałam się tam przepysznymi falafelem za grosze!
Tylko jedna uwaga – plaże w Aleksandrii rządzą się innymi prawami niż te nad Morzem Czerwonym. Tutaj kultura jest bardziej konserwatywna, więc warto ubrać się nieco skromniej. Bikini? Jak najbardziej, ale może bez tych najbardziej skąpych wersji.
El Gouna – Wenecja Egiptu
Jeśli znudziły Wam się zwyczajne plaże i marzy Wam się coś z większym sznytem, El Gouna to miejsce dla Was! Ten kurort, położony około 25 km na północ od Hurghady, to prawdziwy architektoniczny majstersztyk. Przecinające go kanały sprawiły, że zyskał przydomek „Wenecji Egiptu”, ale w przeciwieństwie do włoskiego pierwowzoru, tutejsze plaże są po prostu obłędne!
Mangroovy Beach to moje osobiste miejsce numer jeden w całej El Gounie. Jest idealnie położona – wiatr zawsze wieje tu w stronę morza, co sprawia, że warunki do kitesurfingu są bajeczne. Jeśli nigdy nie próbowaliście tego sportu, to jest idealna okazja! Wiem, co mówię – sama nauczyłam się tam latać na desce w zaledwie trzy dni!
No i oczywiście Zeytuna Beach – perła na sztucznej wyspie, otoczona rafą koralową. Ta plaża ma tyle uroku, że kręciło się na niej masę egipskich teledysków i seriali. To taki egipski odpowiednik Miami Beach – pełen pięknych ludzi, luksusowych leżaków i drinków z palemką. Drogie jak cholera, ale raz na wakacjach można się przecież poszarpać!
Dahab – raj dla backpackerów i płetwonurków
Dahab to miejsce, które ma duszę – i mówię to bez cienia przesady. To mekka dla backpackerów, płetwonurków i wszystkich, którzy szukają czegoś więcej niż tylko all-inclusive. Laguna Beach to zdecydowanie najpopularniejsza plaża w mieście, idealna do nauki windsurfingu czy kitesurfingu. Woda jest tu płytka i spokojna, więc nawet kompletni nowicjusze mogą czuć się bezpiecznie.
Ale prawdziwą perełką Dahab jest Blue Hole – miejsce legendarne wśród nurków z całego świata. To gigantyczny podwodny lej, który schodzi na głębokość ponad 100 metrów. Widoki pod wodą zapierają dech w piersiach, ale pamiętajcie – to miejsce wymaga szacunku i doświadczenia. Nie na darmo nazywają go „nurkowskim cmentarzem”.
Co ciekawe, sama plaża przy Blue Hole to nic specjalnego – kamienisty brzeg bez większych wygód. Ale to, co kryje się pod wodą, wynagradza wszystko z nawiązką. Pamiętam, jak pierwszy raz zanurkowałam tam z akwalungiem – miałam wrażenie, że znalazłam się w innym wymiarze. Kolory, ryby, formacje koralowe – wszystko wydaje się tam intensywniejsze niż gdziekolwiek indziej.
Podsumowanie – plaża dla każdego
Egipt to kraj kontrastów i to samo tyczy się jego plaż. Od zatłoczonych kurortów Hurghady, przez luksusowe zatoki Sharm El Sheikh, po dzikie i odludne miejsca w Marsa Alam – każdy znajdzie tu coś dla siebie. Mi osobiście najbardziej przypadły do gustu te mniej znane miejsca – tam, gdzie można poczuć prawdziwy klimat Egiptu, z dala od all-inclusive i watowanych cenników.
Na koniec mała rada od weterana egipskich plaż – nie bójcie się zejść z utartego szlaku! Najpiękniejsze miejsca często znajdują się tam, gdzie nie sięgają wycieczki zorganizowane. Wypożyczcie samochód na dzień lub dwa, zapytajcie miejscowych o ich ulubione plaże i ruszajcie na poszukiwania własnego kawałka raju! Bo choć Egipt słynie z piramid, to jego plaże potrafią być równie zapierające dech w piersiach. A Wy jakie macie doświadczenia z egipskimi plażami? Dajcie znać w komentarzach!
