Barcelona to miasto, które ma wszystko – oszałamiającą architekturę, świetne jedzenie, tętniące życiem bary i… plaże. Tak, to jedna z niewielu europejskich metropolii, gdzie możesz połączyć zwiedzanie z plażowaniem. Mieszkając tam przez kilka miesięcy, sprawdziłam na własnej skórze (czasem dosłownie – oparzenia słoneczne to nie przelewki!), które plaże naprawdę warto odwiedzić. Oto mój subiektywny ranking 6 najpiękniejszych plaż w Barcelonie i okolicach, które skradły moje serce.
1. Barceloneta – kultowa plaża w sercu miasta
Nie mogłabym zacząć od żadnej innej. Barceloneta to wizytówka miasta i pierwszy wybór dla turystów. Choć nie jest to moja osobista faworytka (o tym później), trzeba przyznać, że ma swój urok. Ta piaszczysta plaża o długości 1,1 km znajduje się w samym centrum miasta, dosłownie rzut beretem od Starego Miasta.
Co tu dużo mówić – jest tu tłoczno jak diabli, szczególnie w sezonie. Można tu spotkać prawdziwą mieszankę ludzi – od miejscowych uprawiających jogging, przez turystów smażących się na ręcznikach, po sprzedawców, którzy wcisną ci dosłownie wszystko: od zimnego piwa (¿Cerveza, cerveza?) po masaże na plaży.
Jeśli lubisz aktywność, na Barcelonecie znajdziesz boiska do siatkówki plażowej i zewnętrzną siłownię. Mnie najbardziej urzekły klimatyczne chiringuitos (bary plażowe), gdzie można złapać oddech przy sangriii i przekąskach. Tylko uwaga na mewy – te sprytne bestie potrafią ukraść kanapkę prosto z rąk!
2. Bogatell – oaza spokoju w miejskiej dżungli
Kiedy mam już dość turystycznego zgiełku Barcelonety, zwykle uciekam na Bogatell. Ta plaża to mój złoty środek – wciąż miejska i dobrze skomunikowana, ale zdecydowanie spokojniejsza. Łatwiej tu o kawałek piasku dla siebie, zwłaszcza w tygodniu.
Bogatell przyciąga więcej miejscowych, co nadaje jej autentycznego charakteru. Często widzę tu barcelończyków grających w petankę czy czytających książki pod parasolami. Infrastruktura jest na medal – czyste toalety (co nie jest oczywistością!), prysznice i kilka niezłych barów plażowych.
Co mi się najbardziej podoba? Szeroka promenada biegnąca wzdłuż plaży, idealna na poranny jogging czy wieczorny spacer. No i ten widok na miasto! W oddali widać charakterystyczne wieże Torre Mapfre i Hotel Arts, które tworzą fantastyczne tło do zdjęć. Jak dla mnie, Bogatell to strzał w dziesiątkę dla kogoś, kto chce poczuć lokalny klimat.
3. Nova Icaria – raj dla rodzin z dziećmi i sportowców
Nova Icaria to plaża, którą odkryłam przypadkiem, spacerując wzdłuż wybrzeża, i szczerze? Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jest położona między Bogatell a Plażą Olimpijską i oferuje wszystko, czego dusza zapragnie – od spokojnego morza po świetną infrastrukturę.
Co wyróżnia Novą Icarię? Przede wszystkim jest tu płytko przy brzegu, a woda zazwyczaj spokojna, co sprawia, że to idealne miejsce dla rodzin z małymi brzdącami. Nieraz obserwowałam, jak dzieciaki budują zamki z piasku, podczas gdy rodzice mogą złapać chwilę oddechu.
Dla aktywnych jest tu sporo atrakcji – wypożyczalnie sprzętu wodnego (kajaki, paddle board), boiska do siatkówki i stół do ping-ponga. A gdy zgłodniejesz, tuż przy plaży znajdziesz Port Olímpic z całą masą restauracji. Możesz przejść się molem i wybrać coś od prostej paelli po wykwintne owoce morza. Mój typ? Restauracja Chiringuito Escribà – droga jak diabli, ale ta paella… niebo w gębie!
4. Playa de Ocata – perełka poza centrum
Dobra, teraz zdradzę wam mój absolutny sekret. Kiedy naprawdę chcę uciec od zgiełku miasta, wsiadam w pociąg i jadę do El Masnou, gdzie znajduje się Playa de Ocata. To już nie jest Barcelona sensu stricto, ale dojedziesz tam w 20 minut pociągiem z centrum.
I wiecie co? Warto się trochę przejechać! Plaża jest szeroka jak autostrada, z drobniutkim, złotym piaskiem, który nie przykleja się do wszystkiego jak ten barceloński. Morze jest tutaj bardziej przejrzyste (mniej ludzi = mniej mętnej wody), a widok na wybrzeże Barcelony w oddali zapiera dech.
Najbardziej cenię sobie Ocatę za luz, który tu panuje. Nie ma natarczywych sprzedawców, muzyka nie dudni z każdego kąta, a miejscowi przychodzą tu po prostu odpocząć. Często brałam ze sobą książkę i potrafiłam czytać godzinami, od czasu do czasu zerkając na morze. Dla mnie? Absolutny numer jeden, choć przyznaję – nie dla każdego. Jeśli lubisz miejski vibe i infrastrukturę na wyciągnięcie ręki, może ci tu czegoś brakować.
Jak dojechać do Playa de Ocata
Wystarczy wsiąść w pociąg Rodalies R1 (kierunek Blanes/Maçanet-Massanes) z Plaça Catalunya i wysiąść na stacji El Masnou. Stamtąd to już tylko 5 minut spacerem. Bilet kosztuje około 3-4 euro w jedną stronę. Łatwizna!
5. Mar Bella – plaża dla odważnych i tolerancyjnych
Mar Bella to kolejna plaża w Barcelonie, która ma swój niepowtarzalny charakter. Położona we wschodniej części miasta, nieco dalej od centrum, przyciąga nieco inną publikę niż pozostałe kąpieliska.
Dlaczego? Cóż, Mar Bella słynie z dwóch rzeczy: jest popularnym miejscem wśród społeczności LGBTQ+ oraz posiada oficjalną strefę dla nudystów. Jeśli jesteś konserwatywny lub podróżujesz z małymi dziećmi, może warto to wiedzieć zawczasu. Sama atmosfera jest jednak fantastycznie inkluzywna i otwarta.
Poza tym aspektem, Mar Bella oferuje świetne warunki do sportów wodnych. To tutaj wieje najlepszy wiatr, co przyciąga amatorów windsurfingu i kitesurfingu. Z zapartym tchem obserwowałam kiedyś, jak kolorowe latawce kiteów tańczą nad wodą – niezapomniane widoki!
Wzdłuż plaży ciągnie się też świetna promenada, a w pobliżu znajduje się park Poblenou – idealne miejsce na piknik, gdy już znudzi ci się leżenie na piasku.
6. Sitges – warte wycieczki za miasto
Okej, przyznaję – to już zdecydowanie nie jest Barcelona, ale skoro i tak wynajmujesz auto lub masz ochotę na małą wycieczkę, Sitges to pozycja obowiązkowa! To urocze nadmorskie miasteczko położone około 40 km na południowy zachód od Barcelony skrywa aż 17 plaż i zatoczek.
Moje ulubione to Platja de Sant Sebastià i Platja de la Fragata – leżą blisko centrum, mają krystalicznie czystą wodę i są otoczone malowniczymi budynkami, które dodają uroku. Zatoczki są mniejsze niż barcelońskie giganty, ale za to znacznie bardziej klimatyczne.
Sitges ma w sobie coś magicznego – to mieszanka katalońskiego uroku, artystycznego ducha (Dalí i Picasso bywali tu regularnie) i imprezowej energii. Po plażowaniu możesz przespacerować się uroczymi, wąskimi uliczkami, spróbować lokalnych tapas lub napić się czegoś w jednym z klimatycznych barów.
Jedyny minus? W weekendy w sezonie Sitges bywa oblężone przez barcelończyków uciekających z miasta. Jeśli możesz, wybierz się tam w tygodniu. Dotrzesz tam pociągiem Rodalies R2 (kierunek Vilanova) z Passeig de Gràcia lub Estació Sants w około 40 minut.
Przydatne wskazówki dla plażowiczów w Barcelonie
Na koniec garść praktycznych rad, które zebrałam metodą prób i bolesnych błędów:
– Uważaj na swoje rzeczy! Barcelońskie plaże to raj dla kieszonkowców. Nigdy nie zostawiaj cennych przedmiotów bez opieki, nawet na chwilę.
– Kremy z filtrem są tu droższe niż w Polsce, więc lepiej przywieź własny. Katalońskie słońce jest bezlitosne, szczególnie w godzinach 12-16.
– Na większości plaż znajdziesz automaty z napojami, ale woda kosztuje w nich majątek (nawet 3 euro za butelkę). Lepiej zaopatrzyć się wcześniej w sklepie.
– Jeśli chcesz miejsca dla siebie, przychodź na plażę wcześnie rano (przed 10) lub wieczorem (po 18). W środku dnia będziesz leżeć ręcznik w ręcznik.
– Niektóre plaże mają darmowe Wi-Fi, ale działa… jak to publiczne Wi-Fi. Mówiąc delikatnie, nie jest to światłowód.
Barcelona to nie tylko Sagrada Familia i Las Ramblas. Jej plaże stanowią integralną część miejskiego życia i kultury. Niezależnie od tego, czy szukasz miejskiego zgiełku, sportowych wyzwań, czy spokojnego relaksu – wybrzeże Barcelony ma do zaoferowania coś dla każdego. A ty, którą plażę wybierasz na swoją pierwszą wizytę?
