Top 10 rajskich plaż Gran Canarii, które musisz zobaczyć!

Gran Canaria to prawdziwy raj dla miłośników słońca i plażowania. Ta kanaryjska wyspa, nazywana często „miniaturowym kontynentem”, oferuje niesamowitą różnorodność plaż – od rozległych piaszczystych pustyń po kameralne zatoki skryte wśród skał. Miałam szczęście przemierzać ten wyspiarki klejnot wzdłuż i wszerz, i muszę przyznać – trudno znaleźć miejsce, które oferuje podobne bogactwo plażowych krajobrazów na tak niewielkim obszarze. Zebrałam dla Was listę dziesięciu absolutnie topowych plaż, które skradły moje serce i bez których Wasz pobyt na Gran Canarii byłby po prostu niepełny. Więc pakujcie krem z filtrem, ręcznik plażowy i ruszajmy na podbój najpiękniejszych plaż tej niezwykłej wyspy!

1. Playa de Maspalomas – wizytówka wyspy z imponującymi wydmami

Jeśli miałabym wskazać plażę, która jest symbolem Gran Canarii, bez mrugnięcia okiem wybrałabym Playa de Maspalomas. Ta rozległa, ciągnąca się na około 3 kilometry plaża z jasnym, drobnym piaskiem to absolutna perełka południowego wybrzeża. Jednak to, co naprawdę wyróżnia Maspalomas, to spektakularne wydmy, które z powodzeniem mogłyby służyć za plan filmowy do „Laurence’a z Arabii”. Spacerując wśród tych piaskowych gigantów, można przez moment zapomnieć, że jest się na europejskiej wyspie – czysty Sahel, jak mawiają miejscowi!

Plaża jest na tyle duża, że każdy znajdzie tu swój kawałek raju. Strefa przy latarni morskiej przyciąga rodziny z dziećmi, środkowa część to raj dla plażowiczów szukających spokoju, a bliżej Playa del Inglés znajdziecie strefę dla nudystów. Woda przy brzegu jest zazwyczaj spokojna, choć czasem przydarzają się czerwone flagi – wtedy lepiej nie ryzykować kąpieli. Jak to lokalny przewodnik mi powiedział: „Atlantyk lubi pokazać, kto tu rządzi”. Nie zapominajcie też o kremie z wysokim filtrem – słońce potrafi tu nieźle przypiec, a cień jest na wagę złota!

2. Amadores – biała perła w turkusowej oprawie

Playa de Amadores to kwintesencja tego, co większość z nas wyobraża sobie jako idealną plażę. Dosłownie – gdyby poprosić dziecko o narysowanie wymarzonej plaży, prawdopodobnie stworzyłoby coś na kształt Amadores. Biały, miękki piasek (częściowo sztucznie utworzony, ale kogo to obchodzi, gdy jest tak pięknie?), krystalicznie czysta, turkusowa woda i malownicze klify otaczające zatokę – jest tu wszystko, czego dusza zapragnie!

Amadores to plaża zdecydowanie bardziej „ucywilizowana” niż dzikie zakątki wyspy. Znajdziecie tu mnóstwo restauracji serwujących świeże ryby i owoce morza (polecam pajellę z owocami morza w El Capitan – palce lizać!), wypożyczalnie leżaków i sprzętu wodnego. Co ważne, fale są tu zazwyczaj łagodne dzięki falochronom, co czyni ją idealnym miejscem dla rodzin z małymi dziećmi i osób, które niezbyt pewnie czują się w oceanie. Jak mówią miejscowi: „Na Amadores nawet kamień by pływał”.

Ciekawostka: Amadores po hiszpańsku oznacza „kochanków”. I faktycznie – trudno się tu nie zakochać!

3. Playa del Inglés – tętniące życiem serce turystycznego południa

Playa del Inglés to bez wątpienia najbardziej znana plaża Gran Canarii – i nie ma co się dziwić! Ta ogromna piaszczysta plaża ciągnie się przez ponad 3 kilometry i płynnie przechodzi w wydmy Maspalomas. Muszę jednak uczciwie przyznać – to nie jest miejsce dla tych, którzy szukają spokoju i odosobnienia. Plaża tętni życiem od rana do wieczora, a w szczycie sezonu znalezienie wolnego skrawka piasku może być nie lada wyzwaniem.

Wielkim plusem Playa del Inglés jest infrastruktura – wszystko masz pod rękiem. Restauracje, bary, wypożyczalnie sprzętu wodnego, sklepy – czego dusza zapragnie. Po intensywnym plażowaniu możesz wskoczyć prosto do jednego z centrów handlowych (tzw. „centrów komercyjnych”, jak mówią miejscowi) i kontynuować rozrywkę. Woda bywa tu czasem niespokojniejsza niż na innych plażach południowego wybrzeża, więc zawsze zwracaj uwagę na flagi – czerwona to absolutny zakaz kąpieli. „Lepiej suchy i żywy, niż mokry i martwy” – jak mawiają kanaryjscy ratownicy.

4. Playa de Puerto Rico – słoneczna gwarancja

Jeśli jest coś, czego możesz być pewien na Gran Canarii, to że w Puerto Rico będzie świecić słońce. Ta urocza, niewielka zatoka na południowo-zachodnim wybrzeżu szczyci się najmniejszą ilością opadów na całej wyspie! Jasny, drobny piasek (częściowo sprowadzany z Sahary – kto by pomyślał!) i łagodne zejście do wody sprawiają, że jest to świetne miejsce dla rodzin z dziećmi.

Plaża w Puerto Rico jest stosunkowo niewielka w porównaniu z gigantami pokroju Maspalomas, ale rekompensuje to urokiem i wygodą. Jest otoczona promenadą z restauracjami i barami, gdzie możesz skosztować lokalnych przysmaków. Moja osobista rekomendacja? „Papas arrugadas” z sosem mojo – pomarszczone ziemniaki z lokalnym sosem to prawdziwy kanaryjski klasyk! Wieczorem promenada ożywa jeszcze bardziej, a po zachodzie słońca (które jest tu spektakularne, swoją drogą) możesz napić się kolorowego drinka z parasolką. Totalnie wakacyjny klimat!

5. Güi Güi – dzika plaża dla poszukiwaczy przygód

A teraz coś dla prawdziwych odkrywców! Playa de Güi Güi (wymawiane mniej więcej jak „łi-łi”) to jedna z ostatnich dzikich plaż Gran Canarii. Nie dojedziecie tu samochodem, nie znajdziecie tu leżaków ani barów z drinkami z palemką. Ba, nie ma tu praktycznie nic poza surowym pięknem natury – i właśnie to jest jej największym atutem!

Aby dotrzeć na Güi Güi, musisz albo odbyć kilkugodzinny trekking przez góry (polecam wyruszyć wcześnie rano z La Aldea), albo dopłynąć łodzią (można wynająć w Puerto de Mogán lub Puerto Rico). Wysiłek jest jednak nagrodzony widokiem oszałamiającej zatoki z ciemnym piaskiem, otoczonej majestatycznymi klifami. Woda jest tu zazwyczaj dość burzliwa, więc pływanie może być ryzykowne – ale nawet moczenie nóg w oceanie na takim odludziu to niezapomniane przeżycie. Pamiętajcie tylko, żeby zabrać wszystko, czego potrzebujecie – wodę, jedzenie i ochronę przeciwsłoneczną, bo tu nie ma sklepiku za rogiem! Jak mówi miejscowe powiedzenie: „Na Güi Güi zabierz dwa razy więcej wody, niż myślisz, że potrzebujesz”.

6. Anfi del Mar – sztuczny raj, który wygląda jak prawdziwy

Anfi del Mar to dowód na to, że czasem ludzka ingerencja w naturę może dać oszałamiające efekty. Ta całkowicie sztuczna plaża stworzonym przez norweskiego dewelopera jest malutkim kawałkiem Karaibów przeniesionego na Gran Canarię. Biały, drobniutki piasek (sprowadzony podobno z Karaibów, choć kto tam wie, czy to nie tylko marketingowa bajeczka), turkusowa, spokojna woda i palmy tworzą scenerię jak z pocztówki.

Zatoka jest dobrze chroniona przez falochrony, co sprawia, że woda jest tu zawsze spokojna – idealna dla dzieci i osób, które wolą płytkie i bezpieczne kąpiele. Plaża jest niewielka i może być całkiem zatłoczona w sezonie, ale rekompensuje to pięknem i wygodą. Na miejscu znajdziecie wszystkie udogodnienia – od pryszniców po restauracje. Jeśli lubicie wakacyjny glamour i nie przeszkadza Wam nieco snobistyczna atmosfera, Anfi będzie strzałem w dziesiątkę. Lokalny żart mówi, że „Anfi to miejsce, gdzie nawet rekiny noszą Ray-Bany”.

7. Las Canteras – miejska plaża z podwodnym skarbem

Las Canteras to serce stolicy wyspy – Las Palmas de Gran Canaria. Ta miejska plaża o długości ponad 3 kilometrów udowadnia, że nie trzeba wyjeżdżać na odległe południe, by cieszyć się pięknym plażowaniem. Jej największym skarbem jest La Barra – naturalna rafa, która ciągnie się równolegle do brzegu na długości około 1,5 km, tworząc coś w rodzaju naturalnego basenu z spokojną wodą.

To, co uwielbiam w Las Canteras, to jej miejski, tętniący życiem charakter. Po jednej stronie masz ocean, po drugiej promenadę pełną kawiarni, restauracji i sklepów. Możesz rano popływać w oceanie, potem przejść kilkanaście metrów na kawę z churrosami, wrócić na plażę na drzemkę, a następnie bez przebrania wskoczyć na lunch z owocami morza. Czysta wygoda! Nie bez powodu Las Canteras regularnie znajduje się na listach najlepszych plaż miejskich na świecie. Jak mówią mieszkańcy Las Palmas: „Z Las Canteras nigdy nie trzeba wracać do domu, bo już tam jesteś”.

8. Puerto de Mogán – weneckie klimaty na kanaryjskiej plaży

Playa de Mogán to niewielka, ale urocza plaża położona w najładniejszym miasteczku Gran Canarii – Puerto de Mogán, zwanym „Małą Wenecją Kanarów” (choć między nami mówiąc, tych „Małych Wenecji” jest na świecie więcej niż tramwajów w godzinach szczytu). Plaża nie powala rozmiarami, ale urzeka malowniczym położeniem wśród białych domków, kwiatów i mostków przerzuconych nad kanałami.

Piasek jest tu drobny i przyjemny, woda zazwyczaj spokojna dzięki falochronowi chroniącemu port, a atmosfera zdecydowanie bardziej kameralna niż w turystycznych molochach pokroju Playa del Inglés. Po plażowaniu koniecznie przespacerujcie się po miasteczku – białe domki ozdobione kolorowymi kwiatami, urocze restauracje z widokiem na port i klimatyczne zaułki są warte każdej minuty. W piątki odbywa się tu też świetny targ, gdzie można kupić lokalne produkty i rękodzieło. Mój osobisty rytuał? Paella z owocami morza w restauracji z widokiem na port i kieliszek zimnej Sangrii. Niebo w gębie!

9. Playa de San Agustín – spokojna alternatywa dla zatłoczonych kurortów

Jeśli szukasz złotego środka między dzikimi plażami a turystycznymi gigantami, Playa de San Agustín może być strzałem w dziesiątkę. Ta spokojna, ciemnopiaskowa plaża położona jest tuż obok Playa del Inglés, ale panuje tu zupełnie inna atmosfera. Zamiast głośnych barów i tłumów turystów znajdziesz tu głównie miejscowych i „wyjadaczy” – turystów, którzy od lat przyjeżdżają właśnie tu, by uciec od zgiełku popularniejszych kurortów.

Ciemny, wulkaniczny piasek nagrzewa się mocno w słońcu (uwaga na stópki!), ale za to woda jest tu krystalicznie czysta. Zejście do oceanu jest dość łagodne, choć czasami fale potrafią dać popalić – zawsze zwracajcie uwagę na flagi. Infrastruktura jest podstawowa, ale wystarczająca – kilka restauracji, wypożyczalnie leżaków, prysznice. Najfajniejsza jest jednak atmosfera – zdecydowanie bardziej kanaryjska i autentyczna. Po zachodzie słońca koniecznie zajrzyjcie do lokalnej restauracji Tagoror na tradycyjne „potaje” – gęstą zupę warzywną, która rozgrzeje was po całym dniu plażowania.

10. Playa de Las Alcaravaneras – sekretna plaża dla aktywnych

Na koniec coś, co mogłoby umknąć większości turystów – Playa de Las Alcaravaneras. Ta niewielka plaża położona w Las Palmas, tuż obok portu, jest głównie odwiedzana przez miejscowych i pasjonatów sportów wodnych. Nie jest może tak malownicza jak inne plaże z tej listy, ale ma niepowtarzalny, lokalny klimat.

To tutaj odbywają się szkolenia windsurfingowe i kajakowe, a widok na port i góry tworzy ciekawe tło dla plażowania. Piasek jest drobny i jasny, woda zazwyczaj spokojna (dzięki położeniu w zatoczce chronionej przez port), a infrastruktura podstawowa, ale wystarczająca. Po aktywnym dniu możecie przejść kilkaset metrów do dzielnicy Triana na pyszną kolację lub tapasy. Uwierzcie mi – czasem te mniej oczywiste miejsca potrafią dać najwięcej satysfakcji! Jak mawiają miejscowi: „Na Alcaravaneras zobaczysz prawdziwą Canarię, a nie tylko jej pocztówkową wersję”.

I tak oto dotarliśmy do końca naszej plażowej podróży po Gran Canarii. Dziesięć plaż, dziesięć różnych klimatów i doświadczeń – a to dopiero wierzchołek piaszczystej góry! Gran Canaria ma w zanadrzu jeszcze wiele ukrytych zatoczek i dzikich plaż, które czekają na odkrycie. Może właśnie Wy znajdziecie swoją własną, idealną plażę, której nie ma w żadnym przewodniku? Tego Wam życzę – bo w końcu najlepsze podróże to te, w których sami stajemy się odkrywcami!

Inne artykuły

Aparaty słuchowe zimą – jak chronić je przed mrozem i wilgocią

Artykuł sponsorowany Zima to trudny czas dla aparatów słuchowych. Mróz,...

Dlaczego zaciskasz pięści przez sen? Twoje ciało próbuje ci coś powiedzieć

Wiesz, to dziwne uczucie, prawda? Budzisz się rano, przeciągasz...

Popularne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Najczęściej Wyszukiwanych Lokalnych Przedsiębiorstwach

W dzisiejszych czasach polscy konsumenci aktywnie poszukują różnorodnych usług...

Odkrywając Lokalne Biznesy w Polsce – Przewodnik po Różnorodnych Usługach

W Polsce funkcjonuje wiele interesujących lokalnych biznesów, które oferują...